2017 Kino kobiet 

Kocham filmy o kobietach.  O mężczyznach oczywiście też,  ale o kobietach są bliższe mojemu sercu. Wszelkie ekranizacje biografii Coco Chanel, czy królowej Elżbiety,  albo Diany,  czy Grace Kelly, pochłaniam z pasją. Lubiłabym film o Annie German (co za głos i poplątane życie),  ale serial był dla mnie za długi.  Ja wolę filmy pełnometrażowe jednak od seriali,jeśli mówimy o biograficznym zarysie.

Oczywiście filmy oparte na życiu kobiet nie ze świecznika również mnie ujmują. Ostatnio filmem takim były „Niewinne” w doskonałej z resztą obsadzie. To są historie, które dotykają bardzo tego, co najbardziej ludzkie i uczą takiej najszczerszej i naprawdę ważnej solidarności. Kobiety potrafią być niesamowite. Oczywiście mężczyźni też.  Nie o nich tu teraz jednak piszę.  Chciałam już napisać,  że o mężczyznach jest znacznie więcej filmów, ale to nie byłaby prawda. Widziałam dziesiątki filmów, żeby nie powiedzieć setki i nie widzę dysproporcji. Dobre kino pochyla się nad postaciami obu płci w miarę równo.

Bardzo cieszy mnie jednak początek filmowy roku 2017. Mamy od razu „Sztukę kochania”  o Michalinie Wisłockiej, na której „Sztuce kochania”  dorastałam, mamy „Dalidę” o piosenkarce, której kawałek „Paroles” jest jednym z moich ulubionych tamtej epoki i mamy,  również chyba pierwszy raz o tej postaci w takim ujęciu „Jackie” o Jackie Kennedy.

Pięknie.  Czekam na więcej.  Takie filmy szalenie pobudzają wyobraźnię,  inspirują, świetnie opowiadają.  Malkontenci na pewno się będą nad nimi pastwić. Co kto lubi.

Jednak wpływ na zmiany na świecie mają tak kobiety, jak mężczyźni.

Zarówno te dobre, jak i mniej. Kino zgrabnieto ukazuje,  gdy się spojrzy z odpowiedniej perspektywy. 

Cieszę się,  bo przez jakiś czas nie było za bardzo na co chodzić do kina, czy wypożyczyć na vod. Znowu ruszyło 😉
Poniżej: Paroles Dalida

Kocham ten kawałek za słowa.

Zdjęcie: kadr ze „Sztuki kochania”

Reklamy