Sztuka żywa

Od zawsze kocham żywą sztukę. Możliwość dotyku, usłyszenia na żywo, przeżycia z bliska. Oczywiście kino jest też ważne, ale teatr zawsze będzie miał szczególne miejsce w moim sercu. Od ponad roku jestem w teatrze dość często. Delektuję się za każdym razem, chociaż nie wszystkie spektakle drenują mi myśli. Nie wszystkie też przecież powinny. Niektóre mają być lekkie, jak deser z truskawkami. I takie są. Dziś jednak wspomnę o 3 sztukach, które powodują mrowienie przechodzące po skórze. Momentami wręcz doprowadzają do łez, a nigdy nie pozostawiają człowieka obojętnym.

Teatr Wybrzeże jest świetny i to w opinii osób, które znają różne teatry w Polsce. Zarówno zespół, jak i repertuar, jest fenomenalny.

Moje 3 najlepsze sztuki. Kwiecień/ maj.

Sztuki trudne, ale warte każdej minuty.

Czytaj dalej „Sztuka żywa”

Teatr Wybrzeże, sztuka i dotlenienie

Kto się boi Wirginii Woolf, Wirginii Woolf, Wirginii Woolf…

Nuci Marta na początku sztuki, na scenie Teatru Wybrzeże w Gdańsku.

Więcej o samej sztuce „Kto się boi Wirginii Woolf” wystawianej w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku TU.

Wstyd się przyznać, jako gdańszczanka byłam w Teatrze Wybrzeże po raz pierwszy. Sporym zrządzeniem losu byłam z przyjaciółką na sztuce, na którą bilety rozchodzą się w 2 godziny.

Czytaj dalej „Teatr Wybrzeże, sztuka i dotlenienie”