Władcy wyobraźni

W trakcie spektaklu „Urodziny, czyli ceremonie żałobne w czas radosnego święta”, pomyślałam, sobie „Władcy wyobraźni”.

Inspiracją do tej notki, m.in. był komentarz, jaki przeczytałam na facebooku pod wpisem strony Teatru Wybrzeże o tym przedstawieniu. Komentarz grzmiał, że aktorzy chyba dobrze się w trakcie niego bawią. Na co odpisałam „czy to się wyklucza?”

Uwielbiam teatr do znudzenia. Nie byłam jeszcze na przedstawieniu, które by mi się nie podobało. Wynika to z faktu, że kocham zespół Teatru Wybrzeże. Kilka razy byłam w Warszawie i oczywiście cudnie jest zobaczyć na scenie aktorów znanych też z np. filmów, szczególnie, gdy sztuka jest dobra, ale jednak ja mam dużą słabość do Teatrów takich, jak Teatr Wybrzeże. Owszem, tutejsi aktorzy czasami pojawiają się też w kinie (jak p. Baka czy p. Kolak i jeszcze kilka osób), ale większość aktorów zaangażowana jest w sam teatr i tylko tu ich widuję. Teatr, dobra sztuka zawładnie mną kompletnie, ulegam grze aktorów, rolom, fabule, opowieści, scenografii (która czasami bywa naprawdę genialna, jak chociażby w przedmiotowym „Urodziny…”  – napis SOLIDARNOŚĆ z lodowych brył, topniejących w trakcie trwania spektaklu. Siedzisz, śledzisz wydarzenia a jednocześnie widzisz, myślisz „Solidarność topnieje”.) Zostanę jeszcze chwilę przy tym spektaklu. Jest to oddanie historii Teatru Wybrzeże od powstania do dziś. Już samo zbudowanie opowieści w interesujący sposób jest wyzwaniem, ale Wybrzeże jest w tym świetne. Przekonałam się o tym kiedyś przy „Broniewskim”. Doskonała podróż w czasie. Faktycznie sztuka ta jest po prostu wprowadzeniem do świadomości widza postaci, które wpłynęły na dzisiejszy kształt teatru, a o których laicy po prostu nie wiedzą. Nie łudzę się, że to się zmieni, ale jakoś oglądając, słuchając o nich poczułam chociaż przez moment wdzięczność.

I to uczucie jednak we mnie pozostało. I trwa. Ogólnie pojęta wdzięczność dla aktorów teatralnych. Nasze czasy są dla nich bezwzględne. Czasy lajków, popularności popkultury, możliwości wystąpienia w filmie, który ich grę na „wieczność” utrwali. Nie. Oni oddają się teatrowi, który daje wrażenia w trakcie trwania spektaklu. Jak się nie skupisz, nie wejdziesz w spektakl w 100%, to ci umkną detale, niuanse, dzięki którymi to wszystko płynie.

Byłam na wielu spektaklach, które mnie głęboko poruszały, zostawiały z gonitwą myśli na wiele dni, na pewno też coś we mnie zmieniając. Wyszłam z kilku w poczuciu, że ich nie zrozumiałam (Jak „Wiśniowy sad”). Z żadnego nie wyszłam z poczuciem, że był słaby. Mam w sobie za dużo pokory w stosunku do tego zespołu aktorów i repertuaru.  Mam kilku, na których widok oczy mi się błyszczą. Oczywiście, że każdy aktor staje się w jakiś sposób rozpoznawalny przez swoją grę, ale jednak są na tyle dobrzy, że na spektaklach wchodzę w świat postaci. Właściwie dzięki tym osobliwościom są stworzeni do konkretnych ról bardziej, niż inni. To chyba oczywiste.

Teatr. Cudowne jest to, że tak utalentowanym ludziom, chce się uczyć roli, budować postać, opowiedzieć historię, zbudować nową i grać na żywo, dla tak małego grona ludzi. Bo czym jest nawet pełna widownia w stosunku do ilości widzów przed telewizorami?

Kocham energię teatru, sceny, aktorów, scenografii. Sztuka w 100%, dotykalna jak mało gdzie. Mało popularna z ciągle niezrozumiałych dla mnie przyczyn.

Jeszcze link do teatru Wybrzeże i spektaklu:

URODZINY , CZYLI CEREMONIE ŻAŁOBNE W CZAS RADOSNEGO ŚWIĘTA

Sztuka od zawsze wpływała na nastroje, opowiadała je, budowała, spłaszczała. Artyści są jedną z najważniejszych części przekroju społeczeństwa. Bez nich nie umiem nawet wyobrazić sobie historii, romantyzmu, wyrażania siebie. Sztuka jest jedną z ważniejszych form wyrażania człowieczeństwa. Jak bardzo by temu niektórzy nie zaprzeczali, nie wypierali, nie negowali.

Wracając do początku: tak, mam głęboką nadzieję, że aktorzy, twórcy teatralni dobrze się bawią robiąc, to co robią. Mam nadzieję, że się spełniają, że się realizują, że mają głębokie poczucie sensu, tego co robią, bo jest kilka osób, które to kochają. Każdą minutę spędzoną na widowni, każdą emocję, która się rodzi i każdą myśl, która zostaje potem.

 

Zdjęcie: Plakat do spektaklu „Urodziny, czyli ceremonie żałobne w czas radosnego święta” 08.2017 Gdańsk 

 

Wszystkiego najlepszego Teatrze Wybrzeże.

 

Czuję się szczęściarą, że mam Cię tak blisko, że masz tak świetny zespół i kierownictwo a w konsekwencji repertuar. Ja celebruję dzięki wam każde wyjście do teatru. I niech to jeszcze trwa.

Reklamy