Alienware, laptop marzeń

Kiedyś, gdy leciała „Teoria wielkiego podrywu”  spojrzałam na laptopa Sheldona i rzuciłam do Marcina – O, zobacz jak fajnie zakleili logo.

– Nic nie zaklejali, to logo marki Alienware.

A już tak dawno nie pragnęłam żadnego sprzętu elektronicznego. Mój odwyk przed wiekami zakończył się względnym sukcesem. Byłam jak John Snow, który nie wiedział.

Ale się dowiedziałam. Demony odżyły i zaczęły mnie dręczyć, jak Smoki swą Matkę o kawałek mięsa. Zaczęły podsuwać mi nosami zapomniane gry, jak chociażby nowego Wiedźmina.

 

Czytaj dalej „Alienware, laptop marzeń”

Leżąc na boku – chcę takich więcej

Pozostańmy w strefie ideałów. Tym razem będzie o marketingu, ale obiecuję, że będzie inaczej.

Jako marketingowiec i osoba odpowiedzialna między innymi za wizerunek firmy – kątem oka zwracam uwagę na to, co się dzieje w marketingu. Śledzę również poniekąd co się dzieje w social mediach, chociaż to obecnie zupełnie nie moje zawodowe pole działania. Trzeba umieć być czujnym. Generalnie nic nowego od dawna nie stwierdzam.

Wróć. To nie prawda. Już jakiś czas temu trafiłam w tv na poniższą reklamę. Zobacz ją:

Czytaj dalej „Leżąc na boku – chcę takich więcej”