Dzieci po polsku – jak tego nie robić?

  • Wie Pani, jak to jest. Oboje wiemy. Ja mam dzieci, pani ma dzieci, no bo wiadomo, swoje lata mamy.. – słyszę w słuchawce od Pana, którego znam od lat, nic a nic o nim nie wiem, jak on o mnie.

-Jak to nie macie dzieci? To kto się wami na starość zajmie? – rzuca zbulwersowana nowa znajoma.

Nie polemizuję. Nie chce mi się. Mam bloga.

Czytaj dalej „Dzieci po polsku – jak tego nie robić?”

Reklamy

Bezradność dorosłych XXIw.

Chyba nie ma osoby, która nie słyszałaby o samobójstwie 14-latka. Dyskusje się kręcą wokół jakiś absurdów, ale to nic nowego.

Im więcej jednak komentarzy, tym bardziej kwitnie we mnie wstyd za współczesnych dorosłych ludzi.

Ustalmy coś, coś szalenie istotnego: 14-latek to jest dziecko. Tak, ja wiem, że żyjemy w popieprzonych czasach i wiele rzeczy stoi na głowie. Seks, narkotyki, pseudodorosłość, bezstresowe wychowywanie, zero autorytetów, zero dyscypliny i rodzice wypruwający sobie żyły, żeby tym swoim dzieciom „wszystko” zapewnić, nie zapewniając im w sumie nic wartościowego, co wniosą w życie, po skończeniu gwarancji. Wychowywanie to bardzo trudny proces i tego nikt nie neguje, ale też po prostu wielu rodziców się go w ogóle nie podejmuje. Bywa. Że to niby patologia? Nie, proszę Państwa. To standard.

Bo, do cholery jasnej, gdzie się podziała biologiczna, elementarna i podstawowa odpowiedzialność za dzieci??? Skoro założono, że dziecko jest dzieckiem do pełnoletności, to gdzie są ci rodzice?

Czytaj dalej „Bezradność dorosłych XXIw.”