Dwie kołdry, czyli do poduszki o miłości

Ostatnio zaszalałam na zakupach i nabyłam kilka zestawów nowej pościeli. Wymieniając poszewki przypomniało mi się jedno z ostatnich wesel, na którym pan młody szalenie zdziwił się pytaniem mojego męża, „czy mają już dwie kołdry?”.

  • Ale po co? – odpowiedział pan młody.

Ja nie wiem, kto był bardziej zdziwiony.

I sobie z Marcinem przypomnieliśmy, że na początku faktycznie powstaje pępowina, która zdaje się powodować wzajemne przetaczanie krwi i innych płynów, aby się dobrze połączyć.

Czytaj dalej „Dwie kołdry, czyli do poduszki o miłości”

Reklamy

Zaangażowanie – sposób na życie

Czy zaangażowanie jest kwestią szczęścia, wyboru czy wychowania?

Skąd się bierze gotowość do poświęcenia?

Zaczynając z zupełnie innej beczki, przypomniało mi się z czytanych niedawno „Wyznań chińskiej kurtyzany”, jak kobieta tłumaczyła pobudki, jakimi kierują się kurtyzany. Otóż ważnym aspektem jest dla nich poświęcenie. Skupienie się na przyjemności mężczyzny i na czerpaniu z niej radości. Szalenie pokrętna filozofia, prawda? Tak, u nas poświęcenie rozumiane jest chyba jednak w innych kategoriach.

Tak też szczerze mówiąc podejrzewałam, bo w jakiś sposób musiały sobie do tego dorobić ideologię. Bycie kurtyzaną czy gejszą, to nie było przecież szybkie figofago, tylko spędzanie razem wielu godzin. Udawanie przez tak długi czas przyjemności ze wspólnego obcowania byłoby chyba nieznośne, dlatego też zakładałam, że mają za tym jakąś filozofię. A to właśnie o to chodzi, żeby cieszyć się z przyjemności, jaką się daje mężczyźnie.

Co nie zmienia też faktu, że jest to rodzaj poświęcenia. Poświęcenie jest jednak czymś mi tak obcym (bez znaczenia, wg których definicji kulturowych), że aż mnie zastanowiło, gdy ponownie ktoś powiedział „poświęcam temu swoje życie”.

Przecież masz je jedno, dlaczego je poświęcasz?

Czytaj dalej „Zaangażowanie – sposób na życie”

Celebrowanie „sam na sam”

Celebrowanie samotności

Niedawno miałam spotkanie z obywatelem jednego z dalekowschodnich krajów . Mieszkaniec 14mln miasta zauroczony był Gdańskiem. Przyznam, że od tego spotkania sama patrzę na Gdańsk inaczej i doceniam szalenie przestrzeń, dużo zieleni i niską zabudowę oraz  szeroki obszar granicy komfortu i sfery prywatnej. Wielkie miasta tego nie znają, a dotyk wśród obcych jest czymś normalnym. Nie tu.

Czytaj dalej „Celebrowanie „sam na sam””