Kumulacja ciszy i przestrzeni – uciekam  

Rzadko o tym piszę na tym blogu, ale nic się nie zmieniło – żyję slow. Slow life to niezmiennie mój styl.

Co najlepiej zrobić,  gdy ma się dość?  Gdy życie przyciąga po linie raz za razem? Najlepiej uciec.

Gdy robi się zimno nadmorskie miejscowości zamierają. Życie w nich usypia, jak niedźwiedź na zimę.  Panuje cisza i spokój.  Przechodząc pustymi uliczkami,  aż ciężko uwierzyć,  że jeszcze kilja miesięcy temu i znowu za kilka miesięcy będą tam bezkresne, hałaśliwe, rozbawione tłumy. Knajpki będą tętnić życiem,  ludzie będą szukać rozrywek,  słońca, alkoholu,  ciepła i cienia na zmianę.

Ale nue teraz.

Teraz jest pusto.

pusto i cicho. Słychać tylko szum fal.

Tylko szum fal.



I skwierczenie kominka w jednej z niewielu czynnych restauracji w Dębkach. Dobrze,  że jednak jest gdzie napić się kawy z czekoladą. Po spacerze idealnie.


Kilka godzin ciszy, spokoju, przestrzeni, pustki, zimna.

I można wrócić i iść dalej.

To slow life. Moja równowaga między skrajnościami życia.

A wieczorem dla uzupełnienia, lubię zapalić świecę i po prostu popatrzeć na tańczące na ścianie światło płomienia.  Reset.

Zdjęcia : Dębki,  Jastrzębia Góra 12.2016

Leżąc na boku – chcę takich więcej

Pozostańmy w strefie ideałów. Tym razem będzie o marketingu, ale obiecuję, że będzie inaczej.

Jako marketingowiec i osoba odpowiedzialna między innymi za wizerunek firmy – kątem oka zwracam uwagę na to, co się dzieje w marketingu. Śledzę również poniekąd co się dzieje w social mediach, chociaż to obecnie zupełnie nie moje zawodowe pole działania. Trzeba umieć być czujnym. Generalnie nic nowego od dawna nie stwierdzam.

Wróć. To nie prawda. Już jakiś czas temu trafiłam w tv na poniższą reklamę. Zobacz ją:

Czytaj dalej „Leżąc na boku – chcę takich więcej”

Celebrowanie „sam na sam”

Celebrowanie samotności

Niedawno miałam spotkanie z obywatelem jednego z dalekowschodnich krajów . Mieszkaniec 14mln miasta zauroczony był Gdańskiem. Przyznam, że od tego spotkania sama patrzę na Gdańsk inaczej i doceniam szalenie przestrzeń, dużo zieleni i niską zabudowę oraz  szeroki obszar granicy komfortu i sfery prywatnej. Wielkie miasta tego nie znają, a dotyk wśród obcych jest czymś normalnym. Nie tu.

Czytaj dalej „Celebrowanie „sam na sam””