Frombork. Trzeba popatrzeć sercem.

Majówka przeleciała na lokalnych podróżach. Z zaskoczeniem zaliczyłam dwa pierwsze razy i miejsca: Frombork i Puck.

Będzie różne, ale wbrew pozorom nie o politykę, a relacje międzyludzkie mi chodzi.

Zapraszam.

Frombork mnie zachwycił. To jedno z miejsc, gdzie czas się zatrzymał. Tak jak z jednej strony odbieram takie miejsca z rozczuleniem, tak z drugiej trochę za bardzo widzę w tym ograniczającą niechęć przed zmianami i rozwojem. Frombork dzięki temu ma zachowany klimat sprzed 700lat, ale też sprzed 50. Kilka domów na krzyż, stare kino na rynku, odpustowy zespół grający hity z ubiegłego stulecia. Miejscowi patrzący spod byka na niemało turystów. Dziwi mnie to. Dziwi, bo przecież biegnie tamtędy szlak rowerowy i turystów było naprawdę nie mało. I pewnie jest niemało co sezon.

Miejscowi patrzą nieufnie. Dziwne uczucie. Kelnerka w restauracji jakby zniechęcała do pozostania powtarzając kilka razy, że trzeba długo czekać na danie.

-Na łososia? A na przykład na zupę?- pytam

-Na każde danie –  odpowiada – dziś naprawdę długo się czeka.

-No dobrze,  a ile jest długo? – nie poddaję się.

-Jakieś pół godziny. – kelnerka patrzy wymownie.

-W restauracji to przecież standard. Poczekamy. – uśmiałam się

-Standard? – kelnerka się zaśmiała. – jak Państwo chcecie.

Kurcze, ujęło mnie to. Nie spotyka się takich tekstów często. Poczułam się jak w ubiegłej epoce. Wczułam się w klimat. Doskonale czuję, że kobieta nie chce się nas pozbyć, tylko chce być fair.

Łosoś był przepyszny. Naprawdę. Jestem fanką łososia we wszystkich postaciach kulinarnych i często go wybieram będąc w podróżach. Bywa różnie. Ten trafił na pierwszą 5. Restauracja bodajże „Pod wzgórzem”. Naprawdę pyszny grillowany łosoś.

Podobna sytuacja, jak z ubiegłego systemu, przy okienku sklepiku przy wieży. Człowiek stoi i czeka, aż panie przestaną rozmawiać. Tzn. Ja nie czekam. Zagaduję o bilety. Pani mówi, że na wieżę to do 15:30 jeszcze w baszcie, bo potem ju tylko do katedry u niej, ale jak się przeniesie na drugą kasę.

Czy jakoś tak. Słodkie to było. Chociaż  ciężko już spotkać miejsca z takim podejściem. Profesjonalne podejście do klienta ma tu inny wymiar. I pewnie tak będzie, bo po co miałoby się zmienić? Nie mają konkurencji. Mają piękne widoki, powietrze morskie, pysznego łososia.

Na szczęście zdążyliśmy jeszcze w ostatnich minutach na wieżę, ale na następny raz poczeka planetarium. No kilka minut… Ale tak to jest, jak się jedzie na spontanie i bez planu. 🙂

Frombork:

Spodobał mi się tekst przewodniczki, do grupy, która wchodziła, gdy my schodziliśmy  z wieży. Tekst brzmi „Nie wiem, czy Państwo wiecie, ale Ziemia się obraca”. Myślę, że to może być odkrywcze dla niektórych, bo kiedyś czytałam, że spora grupa ludzi nie wie, czy Ziemia wokół Słońca, czy Słońce krąży wokół Ziemi.

Podróż w czasie jest możliwa, tylko kurczę, czemu tylko w przeszłość? 😉

Widok z wieży mnie zachwycił. Naprawdę. Ostatnio takie wzruszenie poczułam na The Victoria Peak w Hongkongu. Piękno zachwyca.

Czasami myślę, że chciałabym mieszkać w takim miejscu. Jednak wiem, że poczucie wyobcowania nie dawałoby mi komfortu. W takich małych miejscowościach ludzie znają się w niepojęty dla mnie sposób. Wchodzą sobie w życie z butami. Są wręcz częścią swoich żyć. Tylko dlatego, że są sąsiadami. Akceptacja społeczeństwa lokalnego jest jakimś fundamentem egzystencji. Nie chciałabym tak. Moje życie, to moja sprawa. Życie sąsiadów, to ich sprawa. Nie w takich miejscach. Podejrzliwie spojrzenia na turystów. Rany. Jakoś tak dziwnie, no bo większość tych turystów, to byli akurat rosyjscy rowerzyści. No i? Inwazję na rowerach przeprowadzą? No ludzie. Wystarczy uśmiech przy wymijaniu i naprawdę świat jest lepszy.

Mąż uważa z przymrużeniem oka, że u mnie to przez moją fryzurę, bo z kitkami latam i się uśmiecham, jak głupia. Ej. No i??

Wyluzujmy. I tak jest za dużo napięcia.

Myślę, że to bardziej skutki jakiś strasznych haseł propagandowych. Żerują one na kompleksach, obawach, lękach przed nieznanym.  Tak pomyślałam, gdy zobaczyłam plakat:

I ten plakat jest na wejściu do Fromborka. Jak ktoś wpływa, schodzi na ląd, to wita go ten plakat. Jawnie ludzie przyjmują założenie, że jest lepszy i gorszy sort. Straszne to jest. Dotychczas myślałam, że to jakaś kaczka dziennikarska. Przesada mediów. Narzędzie pyskówki polityków. No chyba nie. Ludzie nie mają pamięci do historii. Też nie mam. Nie mam pamięci do dat czy nazwisk. Ale pamiętam wydarzenia, które niosą ze sobą  lekcje. Podstawą jest budowanie podziałów między ludźmi. Polscy, Żydzi, Ukraińcy, Niemcy, Rosjanie, katolicy, protestanci, muzułmanie, ewangelicy itd. Mamy potworną historię. Najważniejsze, że były okresy, gdy ludzie o bardzo rożnych poglądach potrafili żyć obok siebie. W zupełnej symbiozie. Dopóki nie pojawiał się ktoś, kto z tych różnic robił polityczną bazę podziałów na lepszych i gorszych. Zawsze doprowadza to do tragedii. W tej chwili znowu zaczynają pobrzmiewać te nuty. To bardzo niepokojące.

Moja rodzina istnieje dzięki temu, że pradziadkowie uciekli w porę przez rzezią banderowców na Kresach. Ludzie uciekają ciągle i  znowu, by żyć. Znowu pobrzmiewają głosy o lepszych i gorszych. Niedobrze. Wiecie, polityka polityką, bo podzielonymi ludźmi łatwiej się rządzi (bo ludzie zamiast krytycznie oceniać władzę, rzucają się sobie do oczu), ale… no właśnie. Przecież o nas, ludzi tu chodzi.

Czas  gdzieniegdzie stoi. I cofa zegar. Cofa poprzez brak rozwoju i wyciągania wniosków z przeszłości. Niektórzy bardzo na tym żerują. 

To niedobrze. Nadal jednak ufam, że to zostanie w porę zatrzymane. Dziwi mnie, że ludzie za tym idą. Naprawdę. Po tylu dramatycznych wydarzeniach w historii…

Życzę mieszkańcom takich miasteczek i małych miejscowości, żeby odłożyli strach i wyciągnęli wnioski z historii. Zanim będzie za późno. Rozwój będzie pozorny, dopóki nie obejmie właśnie takich miejsc. Dopóki tacy ludzie nie poczują, że są częścią  całości, jak każdy z nas. Że jesteśmy różni, ale w tym jest nasza siła. Naprawdę nie powinien nikt na tym budować poczucia bycia lepszym. To już było. Nadludzie też już byli. My i oni. I mnóstwo krwi i łez. Naprawdę nie można tak. Jadąc do takich miejsc chciałabym wiedzieć w oczach ludzi co.najwyżej ciekawość, ale wystarczy zwykła życzliwość.

Bo  z taką też patrzę na ludzi. Wszędzie. W każdej podróży. I często też dostaję to od ludzi. Życzliwość nie boli. Bardzo chciałabym, żeby wiedzieli to ludzie w każdym zakamarku świata, Polski, każdego miejsca.

Nie ma czegoś takiego jak lepszy czy gorszy sort. To tylko polityczny bełkot. Prawda jest między ludźmi. Frombork ma 700lat.

Zobaczymy, jak będzie dalej.

Chciałabym tam wrócić, gdy będzie cieplej, bo uroczy majowy zimny wiatr dał się we znaki.

PS. Kelnerka była naprawdę miła i życzliwa. Polecam restaurację „Pod wzgórzem”. Grillowany łosoś jest fenomenem. Warto poczekać 🙂

I nie poganiać młodych kelnerów. Uczą się. Każdy kiedyś w czymś zaczynał…

Czasami trzeba nauczyć się nie patrzeć wilkiem na obcych. Życzliwość wygra na długo. Trzymam kciuki za ludzi, żeby to zauważyli.
Zdjęcia: Frombork 2017

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s