Każda z nas bywa Madame Butterfly

Rzecz o pierwszej miłości. W sam raz na budzącą się wiosnę.

Dla niektórych może to być podróż w czasie.
Coraz trudniej o pierwsze razy.

Im więcej  przeżywam,  tym bardziej doceniam to, co jest po raz pierwszy. To że jestem miłośniczką teatru,  to już chyba wiadomo.  To, że kocham muzykę klasyczną,  też.  Ale o operze dotychczas wiele nie pisałam. Tylko dlatego,  że jakoś ciężko mi się było do niej przekonać, znając ją tylko z telewizji.  Męczyłam się.  Ostatnio jednak byłam w operze z przyjaciółką.  Tak pomyślałam, że albo operę pokocham, albo zniechęcę się na wieki. Na szczęście dla mnie jestem oczarowana.  W zupełności.

Byłyśmy na „Madame Butterfly”.  Oczywiście fabuła znana,  ale doświadczenie śpiewu i orkiestry na żywo było naprawdę dojmujące. Daruję sobie opis.

Przypomnienie fabuły dało mi oczywiście do myślenia. Zauważam,  jak różnie na to patrzę,  niż te ok 20 lat temu. Kiedyś byłam po prostu poruszona nieszczęśliwą miłością. Pozostał we mnie wyłącznie smutek.

Co czuję 20 lat później?   Ten smutek pozostaje oczywiście nadrzędnym uczuciem,  ale powodów jest więcej.

W pierwszym odruchu pomyślałam,  że ta sztuka powinna być sztandarem feminizmu,jak ostrzeżenie przed zatraceniem w oddaniu mężczyźnie. Ale w drugim odruchu poczułam,  że tak strasznie smutne jest to, że wiele z nas chciałoby,  żeby ta pierwsza miłość była taka totalną. Bezwarunkowo bezgraniczna i stanowiąca oddanie mężczyźnie. Bezwarunkowo wierząca też w jego oddanie tej miłości. Bezwarunkowo ufająca. Pierwsza miłość taka jest.  Przez to tak wiele z nas wracając do niej myślami przypomina sobie też złamane serce. Ból rozczarowania. Nie chodzi o to, żeby z tego wyjść,  żeby zachować twarz, uśmiech honor.  Chodzi o samo przeżycie tego rozczarowania. Dosłownie. Wiele kobiet długo po tym zamiera. Nie chce i nie potrafi znowu pokochać. Na szczęście da się.

Mówi się,  że każda miłość jest pierwsza. Tak, ale tylko ta pierwsza może zabić. Dosłownie też,  ale bardziej wewnątrz. Tylko ta pierwsza,  gdy rozczaruje, jest jak zjedzenie jabłka z drzewa poznania w  Edenie.

Czy to dobrze?  Tak jak z wiedzą, jak to smakuje. Niewiele osób na świecie nigdy się nie dowie.

I bardzo im tego życzę. Miło wszystko jestem romantyczna w głębi serca 😉

Mówimy sobie że ta wiedza daje doświadczenie, mądrość życiową, świadomość, ostrożność, bezpieczną dawkę nieufności. Na przyszłość. W kolejnej miłości. Tylko czy to jest nam faktycznie potrzebne?  Dyskusyjne,  prawda?  W końcu nie wszystkie smaki trzeba poznać.

To dotyczy oczywiście i kobiet i mężczyzn. Złamane serce nie rozgranicza ludzi na płeć. Nie w tym rzecz.

Nie mam tylko pojęcia,  jak smakuje przejście przez życie bez złamania serca. Moi dziadkowie tak mieli. Pamiętam bezgraniczną bezwarunkowość ich miłości. Związku. Małżeństwa. Przepiękne. Czy to była miłość?  Wiele razy z nimi o tym rozmawiałam.  Zawsze potwierdzali. Przepiękne. Silne. Niewyobrażalne. Oczywiście,  gdy trafiają na siebie ludzie, którzy potrafią się wzajemnie szanować,  nie krzywdząc, znajdować środek, oś,  to jest to możliwe. Często jest to jednak efektem rezygnacji z zadawania pewnych pytań. Związek ustawiony na cel,  to coś innego. Kiedyś zakochanie było ważne oczywiście i idąca za nim miłość,  jednak celem była po prostu dobra rodzina. Nikt nie pytał „a co ze mną?”.  Poświęcenie pur.

Jednak dzisiaj mamy też za silną samoświadomość. Jako kobiety jesteśmy zupełnie inne.m, mężczyźni też. Wiele z nas nie ma zamiaru poświęcać się 100% w związku i dla innych. Nasze marzenia i cele są dla nas też ważne i kręcą się wśród wielu rzeczy. Gdy jedynym celem jest tylko rodzina, to jest to klasyczne. Gdy dochodzi do tego jednak nasze ja, nasze osobiste zdanie i cele, to bywa różnie. Znalezienie równowagi w tym wszystkim jest wyzwaniem samo w sobie.

Czasy się zmieniają.

Madame Butterfly miała 15 lat.  Chyba największym sukcesem feminizmu jest jednak zakaz związków z nieletnimi.

Ja też jako nastolatka marzyłam o tym Edenie.  O tym, że to będzie jeden i jedyny. Dzisiaj, gdy myślę o tej pierwszej, wielkiej miłości widzę, jak obydwoje jesteśmy obok innych osób ,  które są naszą miłością. Od wielu lat. Nie jest to pierwsza miłość. Dzisiaj ważna jest nadzieja, że ostatnia. Ironia losu polega na tym, że dziękuję Bogom, że tak wyszło. 

Złamane serce potrafi kochać mądrzej, bardziej, chociaż trudniej do niego dotrzeć. Za dużo widzi. Ono widzi. Miłość 100% romantyczna jest ślepa. Mało kto zdąży nauczyć się z nią żyć, bo wielu zrzuca ona w przepaść rozczarowania. Niektórzy w trakcie upadku roztrzaskują się o skały, niektórzy uczą się latać.
Czy któraś miłość jest lepsza? Pewnie,  że nie. Ważne,  żeby była spełniona, bo tego akurat nie doświadczyłam, nie wiem,  jak smakuje nieodwzajemniona miłość. Ale… Nie wszystkie smaki trzeba poznać i tego jednego chyba nie życzę nikomu.

Złamane serce to naprawdę nie jest taki dramat, szczególnie,  gdy toruje drogę czemuś większemu, a za sobą zostawią bezcenne wspomnienia. Czasami miłość to za mało,  żeby iść razem dalej.  Po prostu 😉

Tylko niestety romantyczna miłość kompletnie tego nie rozumie.

Wydaje się, że kochać mądrze brzmi sztucznie. Nic bardziej mylnego.

Madame Butterfly nie dała sobie szansy. To jest właśnie romantyzm w najgorszej, ślepej postaci. Każda z nas jako nastolatka może tego doświadczyć. Oby 20 lat później  patrzeć wstecz z sentymentem, ale też ulgą,  że to już daleko za nami.

Mój mąż uważa,  że wcześniejsze związki przygotowują nas. Że trafiając na siebie jako nastolatkowie,  wcale byśmy się nie rozpoznali, nie umielibyśmy tego nie zepsuć,  nie widzieliśmy najważniejszego. Ciężko mi się z nim nie zgodzić.

Męża zobaczyłam pierwszy raz,  gdy byłam w związku z pierwszą miłością.  Wtedy już,  spojrzenie na tego obcego chłopaka wzbudziło -na tamtą chwilę przerażającą – myśl „to będzie mój mąż”,  okazało się to prawdą dopiero kilka lat później.

Mój mąż jest najbardziej romantyczną miłością jaką przeżyłam. A przecież każda inna też mi się taką wydawała. I co można o tym myśleć?

My po prostu zbyt wiele nie wiemy. Zbyt wiele nie widzimy, a tak łatwo oceniamy.

Miłość. Ech.

Biedna Madame Butterfly. Dobrze,  że czasy się zmieniają i same decydujemy o swoim honorze.

Zdjęcie: Opera Bałtycka,  Gdańsk.  03.2017

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s