Epokowe kobiety i skandale

Bycie skandalistką było w ubiegłych epokach pięknym wyzwaniem i zapewne przeżyciem.

Szukałam ostatnio lekkiej lektury i Coelho mnie nie zawiódł. Dziś o jego ostatniej książce pt „Szpieg” i o niesfornych kobietach.

Mata Hari. Kobieta szpieg.  Famme Fatale. Kobieta fatalna bez dwóch zdań.

Bycie skandalistką było w ubiegłych epokach pięknym wyzwaniem i zapewne przeżyciem. Wiele jest postaci, które bulwersowały swoim stylem życia, poglądami, wolnością i bezczelnym korzystaniem z niej. Wiele jest kobiet, które z czarującym uśmiechem, lekkością i kobietom tylko danym urokiem szły przez życie… często kończąc na stosie. Albo w inny mało romantyczny i prozaiczny sposób.

Sama książka jest w sposób właściwy dla Coelho podana w bajecznym klimacie. Jakby to było faktycznie tak łatwe. Chociaż… nadzieja przecież taka jest. Właściwie chyba o to chodzi, że Coelho pokazuje, że nadzieja umiera ostatnia.

Mata Hari zdaje się być przestrogą przed brakiem szczerych relacji. Nie jest tajemnicą, że zginęła w imię oskarżenia o zdradę stanu. Oczywiście nikt poza nią samą nie wie, jaka jest prawda. Papier wszystko zniesie.

Myślę, że jeśli nie była szpiegiem w normalnym słowa znaczeniu, to tym bardziej szkoda. Głupio zginąć za coś, czego nie robiło się z przekonaniem.

Bycie skandalistką było w ubiegłych epokach pięknym wyzwaniem i zapewne przeżyciem. Ciekawe, że naprawdę nie trzeba było robić nic „zdrożnego”. Na przestrzeni wieków wystarczyło chociażby nosić spodnie, nie założyć gorsetu, jeździć konno na oklep, palić, pić, dyskutować z mężczyznami bez przyzwoitki, tańczyć taniec brzucha, mieć niezalegalizowany związek. Czy kilka. Wystarczyło robić wszystko, co dziś nikogo nie dziwi. Dziś wolno nam wszystko.

Dziś jednak bycie skandalistką przestało być magiczne i budzić podziw.  Dziś bycie skandalistką jest po prostu z reguły tandetne. Kiedyś było aktem odwagi, manifestem wolności, eksplozją tłamszonej kobiecości, dziś przeważnie jest aktem desperackiego wołania o uwagę nawet kosztem dobrego smaku. Dziś skandalistki nie potrafią zachwycić, dziś z reguły potrafią jedynie zniesmaczyć.

Szkoda.

Jako kobiety jesteśmy w nieustannym procesie wyborów. Bycie sobą czy spokój? Ekspresja, czy  akceptacja? Milczenie czy słowa? Fajnie, że nie ogranicza nas już przynajmniej moda i poglądy. Możemy praktycznie wszystko. Nie ma stosów, nie ma wygnania, nawet skazane na ostracyzm znajdziemy końcem końców środowisko, które nie będzie miało z tym problemu. Możemy wszystko. Jedyne ograniczenia żyją w nas samych, w naszym wygodnictwie, lenistwie, strachu. Ta świadomość czasami daje się we znaki depresją, niskim poczuciem wartości, kompleksami. Strasznie to smutne.

Mata Hari nie jest dla mnie autorytetem, ja uwielbiam jednak kobiety, które miały odwagę żyć po swojemu. Jak by ich świat nie oceniał. Nie warto jednak zapominać, że nikt z nas nie jest samotną wyspą. Żyć po swojemu znaczy też znaleźć swój świat, w którym będzie nam dobrze.

A nie tylko pozór, który w momencie potrzeby pokazuje bezgraniczną samotność. Myślę, że to ważne, żeby nie budować wolności i bycia sobą za cenę kompletnego osamotnienia.

Mówi się, że za sukcesem każdego mężczyzny stoi jakaś kobieta. Zapewne. Jednak za sukcesem niejednej kobiety stoi często nie jeden mężczyzna. Nic nie zastąpi prawdziwych wartości i relacji. W tym miejscu nie można sobie powiedzieć „to tylko mój sukces”. W historii świata chyba nie ma takiej sytuacji, gdzie te słowa były całą prawdą. Każda z nas może być jaka tylko chce, niech tylko pielęgnuje ważne i dobre relacje.

Jeszcze w klimacie wolnej kobiecości i wpasowania w świat – polecam gorąco przedstawienie „Portret damy”, grany oczywiście w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku. W tym wypadku w wyjątkowo doskonałej oprawie muzycznej. Naprawdę delicje.

(Chociaż jest też dobra ekranizacja, to jednak dla mnie teatr to teatr)

Mnie poruszył do żywego (ale umówmy się, na wiele przedstawień, na których byłam, jak na razie nie zawiodłam się ani razu). „Portret damy” dociera jednak naprawdę do źródła kobiecej natury. Ostrzega, budzi czujność i nie daje o sobie zapomnieć. Za każdym razem, gdy myślę o poddaniu się, wejściu w jakąś jedną, sztywną ramę, to budzi się samo serce i krzyczy, że nie mogę tego zrobić, bo inaczej skończyłabym jak właśnie bohaterka tej sztuki. Bycie damą nie jest w naszych czasach trudne, znanie zasad savoir vivre nie jest wyzwaniem i stosowanie ich również, tak samo jak poczucie, kiedy zdjąć szpilki i pójść do parku, popatrzeć na naturę. Trzeba tylko płynąć i robić wszystko w swoim własnym tempie. Wtedy się nie pogubimy, albo przynajmniej nie na długo.

Czego każdej z nas życzę?

Życia w zgodzie z SOBĄ.

 

 

 Zdjęcie: „Szpieg” do poduszki

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s