Decydowanie o sobie – podstawa czy przywilej? 

Temat aborcji jest jak mina, która wybucha w rozmowach i relacjach. Czemu dziś o tym piszę?


  • Dlaczego nie chodzisz do kościoła?  – usłyszałam
  • Bo kościół nie szanuje kobiet.  – odpowiadam – nie szanuje kobiet ktoś, kto mówi im, jak mają żyć, chociaż o to nie pytają.

  • Aborcja to morderstwo – usłyszałam z ust kilku kobiet.
  • Usunęłam, bo nie chcę teraz być w ciąży – usłyszałam od innej
  • Usunęłam, bo mnie chłopak do tego zmusił. Zawieźli mnie z matką do lekarza. Bardzo tego nie chciałam – usłyszałam z ust płaczącej dziewczyny.
  • Wzięłam pigułkę, bo nie chcę teraz dziecka – mówi inna
  • Wzięłam pigułkę, bo nie chcę z nim dziecka – powiedziała kolejna.
  • Usunęłam i to kilka razy, bo zachodzę chyba od samego hasła – powiedziała jeszcze inna.
  • Poroniłam, ciężko mi z tym żyć – łzy zachodzą do oczu wiele jeszcze lat, na wspomnienie o tym.

Wszystko to kilka tylko sytuacji, z którymi miałam faktycznie do czynienia w życiu. Spotykam i spotykałam różne kobiety, różne, to znaczy różne. Naprawdę różne. I co w tym jest najważniejsze? Szanuję to. Naprawdę do szanuję i jedyne, czego będę zawsze bronić, to właśnie to prawo, do tej różnorodności.

Wolność zacznie się wtedy, gdy kobiety zaczną być szanowane.

W którym punkcie jest Polska? A świat?


Nie obchodzi mnie ani agitacja zwolenników ani przeciwników, bo nie mają znaczenia argumenty, które słyszę.  Nie chcę rozmów o płodzie jak o grypie, ani jak o cudzie.  Chcę pozostawienia kobietom wolności podejścia i wyboru.

Ktoś napisał,  że przestrzeń nie znosi próżni.  Jeśli nie katolickie to muzułmańskie, albo ateizm.  Czy ktoś musi górować? Dla mnie nie. Kobiecość nie ma nalepki partyjnej ani religijnej.

Nie jestem feministką, tylko emancypantką. Jestem z dala od skrajności,   uważam, że każda z nas powinna mieć prawo decydowania o sobie i swoim ciele (tak, zapłodnienie uważam za część ciała – kobieta nie staje się inkubatorem, który traci wolną wolę).  Ja nie wiem tylko, kiedy Polska do tego dojdzie i czy. Ba, ja nawet nie wiem, czy większość Polek tego chce, a to przecież podstawa. Więcej, obawiam się, że wielu Polkom odpowiada poddaństwo wobec państwa i religii i spokojnie – mają do tego prawo, tylko kto zadba o dobro kobiet, które chcą decydować o sobie we własnym sumieniu i na własne życzenie? Niestety solidarność kobiet jest mniejsza, niż można by sobie tego życzyć. Te, które uważają zapłodnioną komórkę jajową za człowieka nie zmienią zdania. I nie muszą. Tylko prawo, prawo cywilne, prawo świecie, powinno traktować równo wszystkie kobiety. Równo – pozostawiając im prawo wyboru i każdy wybór szanując (granica czasowa ew. zabiegu aborcji jest uczciwym ograniczeniem, prawda?).

Co jest kluczowe – gdy prawo zostawi już wolny wybór i humanitarne metody oraz warunki, cała rozmowa może się sobie dalej toczyć, bo nie w tym jest problem. Problem jest w odgórnym decydowaniu za kobiety.

Czasami słyszę w obronie – ale są kobiety, które żałują, że dokonały aborcji – tak, ale to był ich wybór. Tak samo słychać, że do aborcji czują się nakłonione sytuacją czy relacją. Mówi się, że państwo powinno pomagać, żeby jednak stwarzać warunki, aby kobieta ciążę zachowała i donosiła. Owszem, to się nadal nie wyklucza. Nic nie zmienia faktu, że kobiety same w sobie powinny mieć prawo decydować, jaki mają stosunek do zapłodnienia. Tylko tyle. Dać im prawo wyboru. Dopóki to się nie zmieni, będziemy żyć w średniowieczu. Kwestia decyzji i sumienia to już zupełnie inna sprawa i aspekt. Prawo cywilne powinno mówić: uszanujemy każdy wybór. Jesteś dorosłym, poczytalnym człowiekiem, zrób jak uważasz.
Ta odwieczna arogancja powinna się kiedyś skończyć. Może będzie to to stulecie.

Nie ma co straszyć, krzyczeć, obrażać, wyzywać. Dopóki kobiety same tej wolności nie będą chciały, to nikt ich do niej nie zmusi. I też nikt im jej nie odbierze, jeśli ją mają. Istota tego problemu jest zupełnie gdzie indziej – w sercu każdej z nas.

Myślę, że na początek dobrze będzie, jak kobiety same przestaną się wzajemnie obrażać i zwalczać odmienność w poglądach. To się na dziś wydaje wręcz abstrakcyjne. Warto nie tracić nadziei, że to się zmieni.

Tak, jak sama nie życzę sobie oceny moich decyzji, tak nie daję sobie tego prawa wobec innych kobiet.  Powyżej opisałam różne stanowiska, bardzo bardzo różnych dziewczyn. Każda z nich ma zupełnie inny stosunek do zapłodnionej komórki jajowej i o to chodzi, żeby państwo to szanowało.

Od oceny, potępienia, nakłaniania i tak pozostaną ci, którzy są nimi i dziś. Ja jako chrześcijanka, nie wyobrażam sobie kogoś potępiać, zmuszać, nakłaniać do takiej czy innej decyzji. Można rozmawiać, gdy kobieta tego chce, o możliwościach, ale nie wyobrażam sobie, zmuszać, a już zupełnie powiedzieć „mordujesz”. Nie, nie uważam aborcji za morderstwo. Wiele kobiet traci też ciąże przez poronienie i to tak, jakby  powiedzieć, że to morderstwo niezamierzone. Absurd. Okrucieństwo i absurd.

Większym morderstwem jest zabijanie kobiecej solidarności, brak akceptacji, zrozumienia w kwestiach tak zasadniczych.  To nie ma znaczenia, jaki stosunek do zapłodnionej komórki, która znajduje się w niej, ma sama kobieta. Jaki by nie był, ma do niego prawo. Bez niej, bez jej ciała i tak komórka ta by się dalej nie rozwinęła, więc ma prawo mieć o niej własne zdanie. Punkt.

Wiem też, że jest to szczególnie ważne, dla naszego spokoju. Czasami ciąża się pojawi, gdy kompletnie się jej nie chce, z nie tym mężczyzną, nie w tym momencie. Przemawia za tym egoizm, wygoda, niepewność. To nie ma znaczenia. Jest wiele kobiet, które o ciąży marzą każdego dnia, czekają na nią jak na cud, bardzo tego chcą akurat teraz. Nie ma sensu stawiać ich po przeciwległych stronach. Nie można ich porównywać. To są różne życia, historie, sytuacje. Każda prawdziwa bez oceniania.

Kobieta i tak zawsze ponosi konsekwencje swojej decyzji. Jaka by nie była. Prawo niech zostawi jej wybór.

Dziś R.I.P. dla zabitego poczucia godności, szacunku, wiary w siebie, akceptacji każdej kobiety, która tego doświadczyła. Nie każda była i jest w stanie je odbudować.

Siły życzę każdej i mądrego otoczenia, ale przede wszystkim, jak najmniej dylematów. Życzę każdej z nas, żeby każda ciąża była jednak zawsze czymś chcianym i wyczekiwanym. Dopóki tak nie będzie, szanujmy się tym bardziej jako kobiety i decyzje o naszym  życiu.   Konsekwencje zawsze są jakieś i bez względu na wybór.

 

 

Zdjęcie: Syrenka. Kopenhaga. 2016

 

 

 

Advertisements
Informacje

emancypantka | kocham wolność i szukam równowagi między skrajnościami (smart&slow).

Napisane w 100% bycia 40tką, emocje prozą, świat z dystansu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow LASARA on WordPress.com

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 216 obserwujących.

Instagram
Jakby ktoś chciał zacząć od początku, to tu. #begging #hel #poland #ilovepl #travelphotography Niezmiennie : równowaga między skrajnościami #madebyml #balans #stemple Nic nie musisz. Fajnie... Bo możesz. <wolność> #madebyml #stemple #wolność Dziękuję za miniony dzień #madebyml #stemple #thanks #likeapray #mantra #sea🌊 #sky #clouds #ship #sunyday #ilovepl #chillout #hel #nafalochronie #ontheway #piękna #foka #ilovepl #nature #animals #chillout
Licznik:
  • 35,016 hits
%d blogerów lubi to: