Północny wiatr, czyli Dania i Szwecja w mikropigułce

Samolot wpadł w takie turbulencje, jakich nie było w trakcie lotu do Chin. A z Gdańska do Malmo to niecała godzina drogi.

dsc_0685.jpg
Szwecja z lotu ptaka
dsc_0690.jpg
Widoczek jak z pocztówki #Szwecja
dsc_0701.jpg
Wyciszająca przestrzeń – totalne slow life #Szwecja
dsc_0994.jpg
Klimat Bostonu na lotnisku w Molmo
dsc_0733.jpg
Gdy jedziesz nad morzem. Najbardziej znanym mostem. To to jest to.
dsc_0711.jpg
Morze. #Szwecja-Dania
dsc_0758.jpg
W tunelu pod morzem. Dojeżdżamy do Kopenhagi.
dsc_0763.jpg
No wiem, wiem. Musiałam 🙂
dsc_0770.jpg
Pierwszy lepszy hotel. #Kopenhaga
dsc_0792.jpg
Pierwszy lepszy hotel. Chciałabym kiedyś przejść tym górnym łącznikiem #Kopenhaga
dsc_0816.jpg
Jak się nie zachwycić? W środku miasta. #Kopenhaga
dsc_0819.jpg
Jak się nie zachwycić? W środku miasta. #Kopenhaga
dsc_0823.jpg
Jak się nie zachwycić? Park i park rozrywki w środku miasta. #Kopenhaga
dsc_0828.jpg
Architektura #Kopenhaga
dsc_0833.jpg
Wjazd na parking, ale mnie jak zwykle poruszyła architektura i gra form #Kopenhaga
dsc_0839.jpg
Jak się nie zachwycić? W środku miasta. #Kopenhaga
dsc_0842.jpg
Ciekawostka. Jak ktoś jest fanem, to proszę bardzo… 🙂 #Kopenhaga
dsc_0847.jpg
Jedna z ulic handlowych. Właściwie naszym celem było dojście do syrenki.. #Kopenhaga
dsc_0848.jpg
Kolejna ulica handlowa #Kopenhaga
dsc_0854.jpg
W końcu przerwa i restauracja przy rynku. #Kopenhaga
dsc_0858.jpg
Ale za to z jakim klimatem #Kopenhaga
dsc_0860.jpg
Tak, chyba mi się tu podoba. #Kopenhaga
dsc_0864.jpg
W życiu nie jadłam lepszego łososia, a jako uzależniona od łososia wiem co mówię. #Kopenhaga
dsc_0866.jpg
Architektura. #Kopenhaga
dsc_0867.jpg
Architektura zapierała mi dech. #Kopenhaga
dsc_0868.jpg
Zaczyna się stare miasto #Kopenhaga
dsc_0871.jpg
Przez tego gościa nadrobiliśmy spory kawałek. Tzn. przeze mnie, bo koniecznie chciałam zrobić mu zdjęcie z przodu. #Kopenhaga
dsc_0872.jpg
Oni mają podobnego hopla na rowery jak Holendrzy. Cudnie. #Kopenhaga
dsc_0874.jpg
Stojąc na moście machałam do machających do mnie turystów ze statku. #Kopenhaga
dsc_0876.jpg
WOW. #Kopenhaga
dsc_0880.jpg
Gdyby jeszcze nie ten wiatr, no ale dobrze, w końcu jesteśmy nad morzem. #Kopenhaga
dsc_0882.jpg
Chciałabym tam być. #Kopenhaga
dsc_0885.jpg
Przestrzeń w środku miasta. Niesamowite. #Kopenhaga
dsc_0886.jpg
I te kanały. #Kopenhaga
dsc_0888.jpg
I prowadnica do roweru. Jak zauważył kolega – rower sprowadzisz, ale wózkiem już nie zjedziesz. No tak. (Ale po to są windy.) #Kopenhaga
dsc_0891.jpg
Love knajpki w takich miejscach. Wszędzie. #Kopenhaga
dsc_0892.jpg
Normalnie jak w Gdańsku. Albo Amsterdamie. Podobało mi się to. #Kopenhaga
dsc_0895.jpg
Architektura. No kocham #Kopenhaga
dsc_0896.jpg
WOW ponownie #Kopenhaga
dsc_0902.jpg
tak, wiem #Kopenhaga
dsc_0903.jpg
Oczywiście koledzy uważali, że mi chodzi tylko o zdjęcie jednego – okiennic. Nie, nie. Chodzi o całokształt  #Kopenhaga
dsc_0911.jpg
W tym widoczku się zakochałam na zawsze #Kopenhaga
dsc_0915.jpg
urok i czar #Kopenhaga
20161006_195611.jpg
Dobrze, przyznaję się. w życiu nie widziałam tak pięknej figurki syrenki. Ta syrenka, jej filigranowość, delikatność i wdzięk urzekły mnie na zawsze #Kopenhaga
dsc_0924.jpg
i znowu przestrzeń. niby tylko kanały. #Kopenhaga
dsc_0931.jpg
Muzeum narodowe. #Kopenhaga
dsc_0932.jpg
Widok z autobusu dla turystów, którego kierowca uratował nas (za niewielką – jak na Kopenhagę – opłatą) przed powrotem w deszczu #Kopenhaga
dsc_0938.jpg
Rowerzyści są wszędzie #Kopenhaga
20160929_185401.jpg
Szwecja. łosoś inaczej.
20160929_185353.jpg
Szwecja. Tortilla inaczej. Mięso było tak niewiadomej struktury i nazwy nie występującej w google, że to pozostanie moją tajemnicą.
20161006_195210.jpg
Na koniec pobytu. Za powodzenie. #Szwecja

 [PS. zdjęcia są dziwne w proporcjach, ponieważ przed wyjazdem bawiłam się ustawieniami telefonu i chyba mi nie wyszło. Zorientowałam się dopiero w drodze powrotnej. Trudno.]

Czuję, że trochę się wygłupiam relacjonując tak naprawdę kilkugodzinny pobyt, a w tym 10km spacer na szpilkach przez Kopenhagę (bo się go nie spodziewałam), ale dla mnie to było w zupełności wystarczające, żeby poczuć miasto. Chociaż trochę. Nawet bardzo.

Najmniej mam do powiedzenia o Szwecji, w której byłam najdłużej, ale poznając zawodowo Szwedów, mam tylko nadzieję, że będę miała z nimi do czynienia częściej. Cudowna mentalność i otwartość.

Co mnie zaskoczyło w Kopenhadze (ceny to wiadomo, na polskie warunki to obłęd), ale bardziej fakt, że na ulicach handlowych widnieje sporo sklepów marek zupełnie w Polsce nie znanych, przynajmniej mnie. Ciężko o przykład, bo zakodowałam to tylko przy okazji, ale jednak.

Co jeszcze? Kopenhaga jest pełna turystów. To się bardzo czuje. Brakowało mi kontaktu z tubylcami. Ale to można powiedzieć chyba o każdym turystycznym mieście. Pewnie, gdybym pojechała w mniej sezonowym okresie, na ulicach mijałabym już raczej więcej mieszkańców. Chociaż… jest to przecież też miasto akademickie, a studenci sami z siebie tworzą dobry klimat (co wiem po moim Gdańsku).

Kopenhaga ma to, co tak lubię w miastach – łączy stare z nowoczesnym. Architektura się miesza, uzupełnia, nowe zgrabnie otacza stare, bo miasto się bardzo rozwija.

Parking. To naprawdę sprawa ekstremalna. Miejsca parkingowe są bardzo, naprawdę bardzo wąskie. Naprawdę wąskie. Nie wiem, jak Duńczycy to ogarniają na co dzień, bo ja bym chyba parkowała na obrzeżach miasta.

Jedzenie duńskie absolutnie przepyszne. Przynajmniej w jednej z restauracji. Łosoś z sosem homarowym to była poezja. Generalnie wielkim plusem jest to, że wie dań opartych jest na rybach, co przy lokalizacji nie dziwi.

W wydaniu szwedzkim jedzenie jest też niezłe. Specyficzne, oryginalne, ale ciekawe. Za mało miałam z nim do czynienia, żeby wiedzieć na pewno.

Rozmowa z jednym ze szwedów zaowocowała wymianą zdań na temat kina. On fan Kieślowskiego  – (człowiek obyty w świecie, który zna polskie kino, zawsze zrobi na mnie dobre wrażenie. Tak już mam) – polecił mi szwedzkiego reżysera: Lasse Hallström i przede wszystkim film = THE CIDER HOUSE RULES.

Film jest stary, bo z 1999r, ale go wcześniej nie znałam. Przyznam, że tematyka jest tak uderzająco aktualna, że aż dziw bierze, że się przez lata nic nie zmienia w mentalności. I sam fakt, że film jest tak uniwersalny daje również do myślenia. Cudownie ujęte podejście. Polecam gorąco, szczególnie na jesienne wieczory, gdy jest więcej czasu, żeby po prostu pomyśleć.

Szwecja i Dania urzekły mnie. Nie wiem, czemu tak mam, ale gdziekolwiek jadę/ lecę, jak do tej pory, nie było inaczej. Oby tak dalej. Dzięki temu kocham podróże.

Tylko te turbulencje mnie naprawdę zaskoczyły (nie, nie przestraszyły, bo bez przesady, ale zaskoczyły, owszem – warto wiedzieć, że lecąc w tamtych kierunkach można na nie trafić).

Na zjeździe z mostu trafiamy na kontrolę strażników granicznych. Problem uchodźców nie daje spokoju. Podobno Szwecja miewa z tym spory kłopot, a dzień przed naszym wylotem w Malmo miały miejsce jakieś zamieszki.

Na lotnisku po raz pierwszy byłam testowana na obecność narkotyków. Świat się zmienia. Ja się na to godzę, ale mam nadzieję, że to etap przejściowy i niebawem wszystko się poukłada. A tak będzie, bo przecież być musi.

Czuję niedosyt. Mogłabym tam wrócić i dalej poznawać te kraje.

PS. Szwedzi mają dobre piwa. Naprawdę. A ja fanką piw nie jestem 😉

Zdjęcie w ikonie: Bella Sky. Kopenhaga 2016

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s