Gdy czujesz, że ktoś nad Tobą czuwa

  • Bardzo bym chciała, żebyś wiedziała, że jestem szczęśliwa – mruczałam pod nosem ze łzami w oczach.

Kiedyś pisałam o tym, że wdzięczność jest bardzo ważna w moim życiu. Docenianie tego co mam. Niestety przykrym faktem jest to, że dotarło to do mnie bardzo późno. Czasami za późno. Problem polega na tym, że jeśli coś mamy dane, to uważamy to za oczywiste. To jest rodzajem ślepoty. Ja tak miałam kilka razy w życiu, ale jest coś, co pozostaje we mnie smutkiem, który będzie mi towarzyszył na dnie serca już na zawsze.

Moja babcia była taką babcią, o jakich się czasami czyta. Byłam jej ukochaną wnuczką. Od zawsze. Byłam ważniejsza nawet od jej dzieci. Babcia kochała mnie jak nikt inny. I jak nikt inny się o mnie zawsze troszczyła. Wiadomo, rodzice są tym bardziej surowymi, ale babcia może już być tą łagodniejszą i bardziej wyrozumiałą. Moja taka była dla mnie. Boże, jak sobie przypomnę, jak mnie rozpieszczała, to robi mi się wstyd, że na to pozwalałam. Albo raczej, że tego nie doceniałam, bo ona zawsze mówiła, że jej to sprawia przyjemność. Śniadania do łóżka, obiady, kolacje, zawsze wszystko co najlepsze. Moja mama się na to złościła, a ja oczywiście dawałam się rozpieszczać. Babcia zawsze mówiła, że mam się uczyć i niczym nie przejmować. Gdy chorowałam, odwiedzała mnie codziennie w szpitalu, chociaż sama już miała problem z chodzeniem. Dla mnie robiła wszystko. Gdy zamieszkałam sama długo jeździłam do niej na obiady. Przy pierwszych marnych wypłatach pomagała mi finansowo. Ba, gdy pracowałam po godzinach, przywoziła mi jedzenie. Jedyne, czego nie mogła znieść, to moje palenie papierosów. Boże, co się mnie naprosiła, żebym rzuciła, ale gdy kończyły mi się pieniądze, to dawała mi drobne, chociaż wiedziała, że wydam na papierosy. Nie rozmawiałyśmy o tym nigdy, ale wiem, że wiedziała. Wiedziała też jednak, jak silny był mój nałóg.

Była moją najbliższą przyjaciółką. Może w inny sposób, niż przyjaciółka, z którą przyjaźnię się od dzieciństwa i która zna mnie na wylot ze wszystkimi grzechami, ale z babcią przegadałam całe noce. Heh, jak sobie pomyślę te problemy nastolatki, pierwsze dylematy, zakochania, budowanie relacji z rówieśnikami, czy chłopakami. Ona była moim mentorem i nigdy nie traciła cierpliwości do słuchania moim opowieści, do rozmowy ze mną. Jak banalny problem by mnie do niej nie sprowadził, zawsze traktowała mnie poważnie. Dla nastolatki było to bezcenne. To była prawda Kobieta z Klasą Starej Daty. Prawdziwa dama. Dzięki niej wiem wszystko, co ważne i ponadczasowe.

Gdy życie nie szło tak, jak powinno, kochałam pojechać do niej, usiąść obok na kanapie i położyć głowę na jej kolanach. A ona głaszcząc mnie po głowie mówiła – Nie martw się. Zobaczysz, będzie dobrze. Coś wymyślimy.

A potem milczałyśmy. A ona mnie tylko głaskała po głowie. Wiedziałam, że przemyśli temat i zadzwoni do mnie po jakimś czasie i podpowie rozwiązanie. To ona nauczyła mnie „przemyśleć sprawę” i nie działać w emocjach.

Bardzo chciała, żebym była szczęśliwa. To było jej wielkie marzenie. Naprawdę tak bardzo się cieszyła, gdy szło mi dobrze, że sama jej radość była dla mnie motywacją samą w sobie. Zawsze mnie wspierała i lubiła mówić – Podziwiam Cię, że umiesz tak uparcie iść przez życie po swojemu. Ja tak niestety nie umiałam. Zdanie innych było ważniejsze, ale niczego nie żałuję. Jestem z ciebie dumna.

Choroba zabrała mi ją w 2008. Ten czas, jej  choroby i potem straty był koszmarem mojego życia. Na wiele lat zamknęłam się w sobie  z postanowieniem, że wiele zmienię, gdy już odbiję się od dna. Tak się też stało kilka lat później.

Najbardziej nie mogłam sobie wybaczyć, że nie umiałam jej doceniać. Ale dziś, siedząc ze łzami w oczach przy jej grobie, zdałam sobie sprawę, że tego się nie da ogarnąć. Tego nie można  odwdzięczać, bo  też jak? Czym można odwzajemnić taka miłość?

Ja mogę jedynie pamiętać i mam nadzieję, że wie o tym, że jestem szczęśliwa. Tak jak zawsze chciała. Dziś mam jeszcze kochanego dziadka, z którym lubię czasami o babci porozmawiać. Miłość nie umiera, jak pamięć.

Wierzę w anioły.

Moim ukochanym kobietom: babci i mamie. 

 

Zdjęcie: Wiadomo.

Czasami ni z tego, ni z owego napływają mi do oczu łzy.
Tęsknię. Za obecnością, rozmową, przytuleniem. Czas niczego nie zmienia.
Długo nie kasowałam numeru z komórki, bo podświadomie chciałam móc zadzwonić i usłyszeć kochany głos.
Kiedyś w końcu skasowałam.
Na zawsze będę miała karteczkę,
którą mi kiedyś napisała babcia „W trudnych chwilach, pomyśl o mnie”.
Nauczyłam się jednak też myśleć, gdy jest mi dobrze, żeby się dzielić z nią radościami. Na zawsze będzie w moim sercu. Razem z moją mamą.

Reklamy

2 myśli na temat “Gdy czujesz, że ktoś nad Tobą czuwa

    1. Tak, też staram się skupiać na tym, że chyba najważniejsze jest, że dane mi było Ją mieć. Czasami jednak przeżywa się emocje, które ciężko nawet nazwać. Dziś po prostu musiałam to z siebie wyrzucić. Ech. Dobrze, że są wspomnienia, które dają nam ciepło.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s