Pierwsze i ostatnie – o wspomnieniach

Zwykło się mówić, że warto zbierać wspomnienia, żeby mieć o czym myśleć na starość. A mnie zastanawia, o co chodzi? O który moment? Kiedy przestaniemy żyć i zbierać wspomnienia po to, żeby już tylko potem odtwarzać ten film od końca? Bo ja chciałabym bardzo żyć do końca swojego tak, żeby nie mieć takiego momentu, gdy powiem „dość”.


Ostatnio leżałam na kocu, na trawie w jednym z moich ukochanych miejsc, które są #nigdzie. Słychać było tylko szum liści na drzewach, rechot żab, głosy różnych ptaków, grzanie słońca zdawało się mieć tak miękki dźwięk na wszystkim, na co trafia.

Marcin łowił ryby, a ja – leżąc na brzuchu – patrzyłam na robaczki, które wbiegały po źdźble trawy na sam szczyt. Obok mnie. I tak się uśmiechałam, bo sobie myślałam, że wbiegły do góry zobaczyć, co się dzieje. I widziały mnie. Robaczki wielkości kilku milimetrów. Ja nawet nie wiedziałam, że takie maleństwa są obok.

Za chwilę patrzyłam na niebo, na którym mijały się samoloty. Przypominałam sobie takie momenty jako pasażer. Mrożące krew w żyłach wrażenie, że zaraz się zderzymy.

dsc_0667.jpg


 

Gdy byłam młodsza, a moja księga życia mniej zapisana myślałam, że wspomnienia są wieczne. Dziś wiem, że nie. Dziś wiem, że moja pamięć tworzy ich hierarchię. Dziś wiem, że zapamiętuję na zawsze tylko pierwsze razy. Trochę szkoda, ale z drugiej strony, to genialne w swojej prostocie. To co letnie, to po prostu wygasa. Samoistnie.

Trochę szkoda, bo jest wiele wspomnień, które wyparowały, bo były jednymi z wielu podobnych. Setki godzin rozmów, randek, zakochań, marzeń o czymś, co wypłowiało. Dziś ważne jest to, co jest dziś. Ważne to, co jest w pamięci jako „pierwsze”. Bo to ważne.

Czemu nie ostatnie? Tak. Ostatnie też. Niestety te ostatnie niosą ze sobą taki ładunek smutku, że niechętnie zaglądam w ten obszar. Zawsze wywołuje łzy. To są wspomnienia, które  są również wygrawerowane w pamięci. W sercu.

Co specyficzne, to fakt, że właśnie to jest podstawą naszego życiowego doświadczenia. Pierwsze i ostatnie mogą się zdarzać do końca, po prostu za każdym razem poprzeczka jest w innym miejscu, bo prawdopodobieństwo, że coś już było, jest większe. To ma swoje plusy (więcej niż minusów).  Z każdym kolejnym przeżyciem nadal zachowuję otwartość i ciekawość, ale za każdym kolejnym razem musi być po prostu inaczej, nie może być powtarzalności, żebym to zapamiętała. Chciała zapamiętać. Mogła zapamiętać.

Czasami wiem od razu, że o czymś za jakiś czas kompletnie nie będę pamiętać. I to nie kwestia zapominalstwa, to po prostu wartościowanie. Samoistne wartościowanie (chociaż oczywiście tego się można po prostu nauczyć). Im więcej wspomnień, tylko większa selekcja.


Pamiętam „na zawsze” tylko pierwsze i ostatnie razy, dlatego je kolekcjonuję.  Tylko „pierwszy raz” graweruje się w synapsach, koduje w neuronach, wchodzi w pamięć komórek. 


Czasami tak sobie myślę, jak głupie jest takie założenie, że dziś żyjemy, zbieramy wspomnienia, żeby kiedyś już tylko nimi żyć. Czekanie na ten moment jest najbardziej dramatycznym założeniem, jakie ludzie mogą przyjąć. Ja czuję, że do końca warto żyć dniem dzisiejszym. Wspomnienia są dobre czasami, ale nie są celem na przyszłość.  To straszne założenie. Zawsze warto mieć nadzieję i wiarę, że „najlepsze wciąż musi przyjść”, nawet, jeśli to o było, było przecudowne, czy tragiczne, czy jakiekolwiek inne. Sentymenty są potrzebne, bo to księga naszego życia. Tylko nie ma co czytać jej za często, zawieszać się w jednym miejscu. Ciekawiej jest dalej ją pisać. To jest sensem samym w sobie.


Pierwszy raz leżałam i patrzyłam na robaczki wdrapujące się na źdźbło trawy i wyobrażałam sobie, że jestem przyczyną ich poruszenia. Skupiona byłam w 100% tylko na tym.

100% slow life.


Moje wewnętrzne dziecko jest czasami nieznośne. Kocham je takie najbardziej.

#dzieńdzieckawewnętrznego

Reklamy

2 myśli na temat “Pierwsze i ostatnie – o wspomnieniach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s