Poganie wiedzieli lepiej

To wszystko wcale nie jest zabawne.

Ostatnio na jakimś towarzyskim spotkaniu rozmawialiśmy sobie o polskich korzeniach. Kolega zaczął od pierwszego króla Polski (równie krwawa historia, jak wiele z naszych), a ja zapytałam: a co było wcześniej? Przecież Polska nie zaczęła się od Chrztu. Przecież tu była głęboko zakorzeniona tradycja wyznań pogańskich, którą cudownie krwiożerczy chrześcijanie raczyli wyplewić. Tak, historię piszą wygrani, a te słowa mają szczególne znaczenie właśnie w dzisiejszych czasach.

Nasze prawdziwe korzenie zostały wyrwane, a te, które się ostały, zostały zapomniane. Mamy jakieś szczątkowe wieści, miejsca (jak cmentarzysko – Kamienne Kręgi we Węsiorach. Polecam odwiedzić).

Czy to moje korzenie? Nie, ponieważ moja rodzina jest tak samo napływowa jak zdecydowanej większości Polaków. Jestem w drugim pokoleniu Gdańszczanką. To niewiele. Ale mam korzenie kilku krajach Europy. Jak wielu z nas. Chociaż oczywiście jestem Polką i nie mam z tym problemu, nawet gdy rządy te czy tamte (a trochę ich przeżyłam) wyprawiają jakieś niestworzone akcje. Ja jestem świadectwem swoich działań i poglądów, a nie rządu. Są obszary, w których każdy z nas, swoją postawą, po prostu, wyraża więcej. Jawny nacjonalizm już narobił w Europie krzywdy. Społeczeństwo to nie monolit. 

Zaglądając w historię tych terenów, szybko można zrozumieć, że te nasze polskie obszary miały początki, jak USA. Napływali tu ludzie z różnych powodów. Może nie wyżynali rdzennych mieszkańców (przynajmniej nie na początku), ale chyba jakieś powody mieli, żeby pozostawić swoje rodzinne miejsca w innych krajach i osadzać się na dzikich, swego czasu, obszarach obecnej Polski. Mieszanka narodowości i kultur była tu niesamowita. Lubię odwiedzać czasami muzea archeologiczne, bo one trochę pokazują, jak powoli się to wszystko zmieniało. Pokazują szczątkowo, ale jednak otwierają myśli. Jako nastolatka siedziałam godzinami w Gdańskim Muzeum Archeologicznym, ale to taka dygresja.

Historia nowożytna toczy się kołem o dość małym promieniu.

Natomiast ta wcześniejsza, pełna jest niewiadomych, które są odpowiedziami na najciekawsze pytania. Jak to się zaczynało? Jak i jacy ludzie oswajali ówczesne puszcze i bory. Dlaczego? Skąd? Bogowie, jak ja bym chciała to wiedzieć. A przecież to wcale nie jest tak dawne, a jak bardzo zapomniane i wyparte.

„Biegnąca z wilkami”. Jedna z książek mojego życia. Pozwala dotrzeć trochę do źródła. Do podstaw. Do t(ego), co dziś pogańskie, podobno prymitywne. Świat oszalał, oddając władzę religiom, w których więcej jest polityki i manipulacji, niż wiary. Świat oszalał, idąc ślepo za konsumpcją. Nie, nie od dziś, czy niedawna, od dawna. Pieniądz nie jest niczemu winien. Ludzie stracili całkowicie kontakt z naturą. I tą zewnętrzną i tą w sobie. Od czasu do czasu pojawiają się jakieś fale, nurty, które to mniej lub bardziej odbudowują. Nie ma w tym jednak spójności. To jest to, co ludzkość traci, przez co się dzieli. To jest to, co powoduje, że nie widzimy siebie jako jednego gatunku. To jest to, co prowadzi do tych koszmarnych tragedii, zamachów, morderstw, nienawiści i strachu. Przestaliśmy się wszyscy widzieć jako jedność. A może nigdy nie widzieliśmy?

Jest chwilę przed Świętami Wielkanocnymi.

Ludzie zabili Jezusa, a obwiniają Boga, że na to pozwolił.

[Wzdycham].

Czytam ostatnio na raz (między innymi) dwie książki: „Przezwyciężyć lęki. Obudź orła, który jest w tobie” (tak, wiem jak to brzmi, ale jest to bardzo pozytywna książka napisana w prosty sposób, a budzi niesamowicie dobre odczucia). Polecam ją wierzącym, którzy sobie zadają jakieś pytania odnośnie Jezusa, Boga a nie chcą już męczyć teologicznego przemądrzania. Książka napisana przez katolickiego kapłana.

„Nakarmić swoje demony” o niej już wspominałam. Ta książka natomiast mocno opiera się o filozofię buddyzmu.

Hm, tu mogę jedynie dodać, że ja po prostu kocham poznawać różne punkty widzenia. Przyjmować różne założenia. Właściwie wiedza zawarta jest już w słowie pisanym kompletnie. Czasami wraca się do jakiś pozycji, żeby spojrzeć na nie inaczej, z innej perspektywy. Pozostaje nam zadawać nowe pytania, które pozwolą wynurzyć się chociaż o kolejny krok z jaskini.

Żyjemy w trudnych czasach. Podziały, różnice ścierają się  jak płyty tektoniczne powodując coraz silniejsze wstrząsy.

Obojętność jest też przyzwoleniem, ale każdy z nas się pyta „Co mogę zrobić?”. Pewnie wielu z nas, jak ja, przeciwna jest fanatycznemu lękowi, działaniom w agresji, z drugiej strony widzimy zderzenie z czymś zupełnie nowym i obcym. Dla tej drugiej strony również. Do tego dochodzą ekstremiści. Do tego dochodzi radykalizm władzy, a to mi przypomina historie początków wielu wojen. Na tle religijnym już dawno żadnej nie było na tych obszarach. I dobrze, aby tak pozostało.

Zrozumiały jest aspekt przyjmowania uchodźców czy emigrantów. Inność nie jest zagrożeniem. Wymaga nauki wspólnego życia. Bardzo mi się nie podoba mowa w tonie „dla dobra obywateli nie przyjmiemy innych”. Nie powiem, kogo takie kategoryzowanie ludzi przypomina, bo nie chcę wprowadzać radykalizmu. Ale nie zmienia to faktu. Też jestem obywatelką i bardzo mnie to mierzi, jak dzieli się ludzi bez żadnego powodu, a jedynie przez odmienność poglądów. Chrzest Polski był 1050 lat temu. Czy to jeszcze za krótko, żeby przestać uważać się za lepszych od innych?

Muzułmanie czy wyznawcy jakichkolwiek innych wyznań potrzebując wsparcia czy pomocy są niemniej ważni, niż katolicy. Zrozumienie tego jest drogą do wolności. Jako katoliczka, poganka, człowiek myślący i czujący, uważam, że to normalne i oczywiste. Dopóki będzie inaczej, to poczucie zagrożenia nigdy ludzi tu nie opuści. A to musi być okropne, tak się ciągle bać nieznanego, ciągle widzieć zagrożenie, tam, gdzie go nie ma, patrzeć na innego człowieka i się go bez powodu obawiać, przez to, że ma inny kolor skóry, inne wyznanie a do tego język. Jezu, jakie to jest smutne i zacofane.

Jezus naprawdę zrobił co mógł. Przez 2000lat nadal tego nie kumamy. Polska przyjmując chrzest powinna być portem dla takich, którzy szukają swojego miejsca na Ziemi. Dlaczego? Bo Polacy masowo tak samo też tego miejsca po świecie szukają i raczej nie słyszą – wracajcie do domu – nawet jeśli ze swoimi zwyczajami czy językiem są inni. Wypadałoby to w końcu zacząć rozumieć. Asymilacja? Oczywiście, ale trzeba dać ludziom być sobą. Dopóki nie szkodzą – to nie można im nic narzucać. Oczywiście, trzeba nauczyć ich prawa, zwyczajów, określić co jest dozwolone a co źle widziane, lub nawet karalne. Ale nie można mówić  – oni są niebezpieczni, unikajmy ich – bo to jest najgorsza forma dyskryminacji i początek selekcji ludzi. A to już historia naprawdę przerobiła wystarczająco często.

Wielkanoc to dobry czas.

 

PS. Byłam ostatnio służbowo we Frankfurcie. Hotel średniej klasy. Obsługa  100% obcokrajowcy. Ani jednego Niemca. Przysłuchiwałam się mimowolnie ich rozmowom. Opowiadają o swoich rodzinach z różnych zakamarków Europy. Poziom języka niemieckiego mają przy tym bardzo niski. Ale cóż, porozumiewają się. Robią swoje. Z niezmienną życzliwością i zrozumieniem traktuję tak samo wszystkich, których spotykam w życiu. Ci ludzie mają swoje życie. Swoje problemy i troski. Dyskryminacja nie jest potrzebna. Ci ludzie pewnie też chcą żyć na jakimś sensownym poziomie. Myślałam sobie też o tych wszystkich agresywnych komentarzach, że rzekomo zabiorą pracę. Hm. Ten temat rzadko jest sensownie komentowany. Brutalnie powiem, że Niemcy mają w dużej mierze porządne zaplecze socjalne dzięki takim ludziom. Ludziom, którzy przyjmują pracę za stawki, za jakie Niemiec nie wyjdzie z domu. Tak jest w Niemczech od dawna. Kiedyś, gdy po wojnie przyjmowali Turków, też były na początku obawy. Potem zaczęli jechać tam Polacy i inne narodowości. Jakoś się wszytko układało. To były typowe fale zarobkowe. Czym to się różni od dzisiejszych uchodźców? Rokiem. Pobudki ludzi są tak samo różne.

Czy są wśród przybyszy terroryści? Nie mam pojęcia. Często się mówi, że właśnie są wśród już obecnych od dawna obywateli. „Zgniły” zachód. Żyją tu. I tak sobie tylko myślę, oczywiście pomijając wiele istotnych wątków, że widocznie nie dostali na „zachodzie” dość akceptacji, żeby odejść od tych pomysłów. Człowiek Europy czuje się lepszy. Gdzie by nie był.

Tylko czemu? Tylko po co?

Jesteśmy jednym gatunkiem. Ile tysięcy lat jeszcze potrzeba, żeby to zrozumieć i odpuścić? Pogaństwo przynajmniej nie dzieliło ludzi.

Ja szanuję innych (w tym innych odmienność) dokładnie tak samo, jak oni mnie. Może dzięki temu wszędzie na świecie jest mi dobrze. A to naprawdę nie wymaga tajemnej wiedzy. Wystarczy się nie bać i patrzeć ludziom w oczy w szacunkiem, a nie wyższością. A gdy się czegoś nie wie, to pytać, albo po prostu poczekać.

Gdy zeszłam na śniadanie pierwszego dnia, to aż się lekko zawahałam. Na sali siedzieli sami obcokrajowcy nieznanej mi narodowości. Mówili w nieznanym mi języku. Poczułam się dziwnie, gdy robiąc sobie kawę zobaczyłam kątem oka skierowane na siebie spojrzenia. Postanowiłam po prostu nie nawiązywać kontaktu wzrokowego. Jako kobiecie to mi zawsze wypada, chociaż bardzo, bardzo rzadko to robię. Ja zawsze nawiązuję kontakt. Ale nie wiedziałam, jak spojrzę. Nie spodziewałam się tego. Usiadłam tyłem do wszystkich. W między czasie wyszli. Było mi dziwnie przez długi czas. To nie ja. Może to była tylko wycieczka? Nie wiem. Było mi dziwnie, bo nie zachowuję się z reguły tak dziko. Nawet nie powiedziałam „dzień dobry”. Ja po prostu nie wiedziałam, jak się zachować. A jestem trochę obyta. Więc co mają mówić, robić ludzie, którzy nawet nie miewają z żadnymi obcokrajowcami do czynienia? Sama chciałabym zawsze wiedzieć, jak się zachowywać. A nie wiem. Czytam tyle książek, a nie trafiłam na taką, która pomoże się zachowywać normalnie zawsze, przy każdej narodowości, każdym kręgu kulturowym. Kiedy poruszam ten temat, to słyszę, że przesadzam. No cudownie. Tylko nie ma savoir vivre w kontaktach z uchodźcami, emigrantami, ludźmi nieznanych nam jeszcze kultur, jeśli to my jesteśmy w mniejszości w danym miejscu.  A ja bym chciała się zachować po prostu normalnie. Nie dziko, ale też nie nachalnie, czy prowokacyjnie. A nie mam pojęcia, jakie zachowania, jak się odczytuje. Hm. Więc myślę, że może by zacząć od uczenia ludzi o ludziach wzajemnie? A nie budować jakieś cholerne mury z obawy przed różnicami. Tak sobie przypominam, że w Chinach wiele rzeczy też nie było dla mnie na początku oczywistych, ale wystarczyło, że  podpytałam Michała, czy Jarka.

Poznawanie innych kultur jest w gruncie rzeczy fenomenalne. Tylko polityka, działania różnych organizacji naprawdę powinny od tego zacząć, żeby dawać ludziom możliwość poznawania wzajemnych różnic  – głównie po to, żeby je szanować a nie się ich bać, czy je zwalczać.

Biznesowo komunikacja, budowanie relacji, wszystko to jest proste, bo wszyscy znamy mniej więcej te same kody, ale prywatnie nic nie jest oczywiste.

Następnego dnia na śniadaniu, obok siedziała czarnoskóra dziewczyna z małą córeczką. Rozmawiała z kimś po francusku. Była widocznie zmartwiona i zatroskana. W pewnym momencie dziewczynka podeszła w moją stronę i stając w pewnej odległości przyglądała mi się z zaciekawieniem. A ja patrzyłam na nią z rozczuleniem. Była śliczna. Ciemna buzia, oczy jak węgielki i burza uroczych loczków wokół tej buzi. Miała też śliczny uśmiech, ale nie uśmiechnęła się w pełni. Uśmiech raczej błąkał się po jej kilkuletnich ustach. Miała smutne oczka.  Nie wiem, co razem przeżywają. Nie wiem, co przeżywa jej matka. Wyszła po chwili z dziewczynką w pośpiechu wsiadając do taksówki. Inność. Wszyscy jesteśmy inni. Naprawdę wszyscy. Wszystko zależy od okoliczności.

Kilka % to różnorodność, a nie zagrożenie. Społeczeństwa to nie monolit. Poganie to wiedzieli.

Ludzkość. Czy za kolejnych 2000 lat będzie mądrzejsza?

 

 

 

 

 

Advertisements
Informacje

emancypantka | kocham wolność i szukam równowagi między skrajnościami (smart&slow).

Tagged with: , , , , , , , , ,
Napisane w emocje prozą, świat z dystansu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow LASARA on WordPress.com

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 216 obserwujących.

Instagram
Jakby ktoś chciał zacząć od początku, to tu. #begging #hel #poland #ilovepl #travelphotography Niezmiennie : równowaga między skrajnościami #madebyml #balans #stemple Nic nie musisz. Fajnie... Bo możesz. <wolność> #madebyml #stemple #wolność Dziękuję za miniony dzień #madebyml #stemple #thanks #likeapray #mantra #sea🌊 #sky #clouds #ship #sunyday #ilovepl #chillout #hel #nafalochronie #ontheway #piękna #foka #ilovepl #nature #animals #chillout
Licznik:
  • 35,016 hits
%d blogerów lubi to: