Tabu – kobieta sukcesu

Podobno feminizm jest mocno rozwinięty. Podobno. Ja natomiast widzę, że utknął głównie w obszarach walki o kobiety, które z czymś nie mogą sobie poradzić. Trafiamy z reguły na materiał o kobietach bitych, wykorzystywanych zawodowo, o matkach samotnie wychowujących dzieci. Odrzuconych, porzuconych i słabych. Oczywiście, że z punktu widzenia feministycznego, kobiecego, albo po prostu ludzkiego, trzeba im pomagać UCZYĆ się być silną, niezależną, wolną od oczekiwania wsparcia innych. To trudne. Trudne,  ponieważ kobiety silne pozbawia się kobiecości przesuwając je w  obszar męskości. Kobieta ma być silna, ale nie za bardzo. Ma być niezależna, ale w granicach.

Nie mówię to tu o dziedzinach uważanych od wieków za kobiece. Społeczeństwo się bowiem wyspecjalizowało w oklaskiwaniu umiejętności wychowania dzieci, (zdrowego) gotowania, sprzątania, specjalistek od mody i kosmetyków. W tych obszarach kobiety mogą, ba, mają odnosić sukcesy. Coś, co za czasów naszych matek było oczywistością, dziś jest sukcesem. Brawo. Wszystko jest cudownie i wspaniale, dopóki kobiety chcą się w tych właśnie rejonach specjalizować. Wszystko z uśmiechem mówią „Go Girl!”.

Świat kobiet, które się realizują w innych obszarach i to z dużym powodzeniem, a które przecież też trafiają na przeciwności losu, jest tabu. Jego się nie rusza, a jeśli już, to w przerysowanym i to negatywnym świetle (jak niedawna kampania o tych, które zdążyły zrobić karierę, a nie zdążyły urodzić dziecka).

Dlaczego?

„Praktykant” świetnie się po tym obszarze porusza, chociaż pozornie głównym bohaterem jest mężczyzna, to ja chcę skupić się na czymś zupełnie innym. Uwaga, trochę spojleruję, ale i tak warto ten film zobaczyć, bo to o czym piszę, jest niby wątkiem pobocznym. Ja jednak myślę, że jest to film, który właśnie sprytnie walczy z najgorszymi stereotypami.

 

Sytuacja: młode małżeństwo, mężczyzna oczywiście jest na progu świetnej kariery, kobieta dumna z niego u jego boku. Pojawia się dziecko. Standard. I tak mogłoby już być na wieki wieków. Ona coś tam robi, ale gwiazdą rodziny jest on.  Tu jednak dzieje się coś, nadal na nasze czasy dziwnego i szalenie niedocenianego, ba, zamiatanego pod dywan, chowanego jak coś wstydliwego:

Dziewczyna wpada na jakiś pomysł, który zaczyna z pasją realizować. Ba, pomysł okazuje się być sukcesem na miarę, której się nie spodziewali, ale który też wymaga jej pełnego zaangażowania. Firma (może być start up) rozwija się błyskawicznie.

Ponieważ mają dziecko, to mężczyzna rezygnuje ze swojej kariery  i zajmuje się domem i dzieckiem. Kobieta oddaje się pracy, uczestnicząc w życiu rodziny na ile ma siłę. Niemniej, nadchodzi kryzys. Męskie ego jest przeczołgane. Nie ma zrozumienia społecznego (u kobiet szczególnie!) Czuje się gorszy. Zdradza wiecznie nieobecną żonę. Ona o tym wie. Muszą to skonfrontować.

Są zdrady, które są krzykiem o pomoc, aktem bezradności, szukaniem gruntu pod nogami. To jedna z nich.

Doskonale dzieje się, gdy ludzie są mądrzy od początku związku. Gdy potrafią się odnaleźć czy pomyłkach, gdy się pogubią. Związek to nie jest szachownica, ludzie to nie pionki działające od zasad, a już zupełnie się robi trudno, gdy piszą zasady po swojemu. Tak powinno być w każdej relacji. Każdym związku. Gdy zdarzają się trudność, sztuką jest pochylić czoło i się im przyjrzeć. Wyciągnąć dobre wnioski. Dojrzeć istotę rzeczy.

Naprawdę szalenie doceniam ten film. Ponieważ właśnie potrafił odpowiednio poruszyć problematykę takich par.

Znam takich sytuacji kilka. Niestety z reguły kończą się dramatycznie dla związku. Kobieta nie akceptuje faktu, że przegoniła mężczyznę. Widzi w nim pantoflarza. Rozwód jest nieunikniony. To jest właśnie ten najbardziej zaniedbany punkt współczesnej kobiecości. Feminizm nie uczy budowania relacji w takich sytuacjach. A one są coraz częstsze i będą.

Mamy tu kilka aspektów, które są jak ocean możliwości, ale też zagrożeń. Sama uważam się za kobietę sukcesu. Mimo, że nie zarabiam milionów, ba, nawet nie jestem bogata wg Forbsa, to bardzo się spełniam. W bardzo wąskiej specjalizacji, w bardzo męskim świecie. Mężczyźni mają niewiele możliwości, żeby mi zaimponować. Tym bardziej, że imponują mi takie cuda jak wiedza, mądrość życiowa, siła i mocne ego (mocne, nie znaczy przerośnięte). Oczywiście nie mam z tym problemu, bo imponuje mi mój mąż. Jesteśmy razem prawie 15 lat, a przeżyliśmy takie skoki jak na dobre 150. Gdy patrzę wstecz na nasze małżeństwo, to wiem, że mam szczęście. Przed mężem miałam jednak kilka związków i szczerze przyznam, że długo myślałam, że będę singielką z kotem. Doprowadzało mnie do rozpaczy podejście, że kobieta może się rozwijać tylko do jakiegoś momentu, albo właśnie w określonych obszarach. Reszta jest dla mężczyzn. A już zupełnie nierealne było rywalizowanie. Dobrze, byłam bardzo młoda, więc uczyłam się życia. Szukałam swojego miejsca, ale przede wszystkim partnera. Udało się. Naprawdę myślę, że się udało.

Jak to jest z tym byciem silną? To trudne. Ponieważ kobiety silne szufladkuje się łatwo jako wredne suki, złośliwe, agresywne, władcze. Ich facet to pewnie pantoflarz, bo kto normalny by z taką wytrzymał. Prawda? (Dobrze, żeby była jasność- takich nie brakuje i nigdy nie brakowało. Biedactwa takie 😉  Faceci świadomie opiekuńczy, troskliwi zbyt często szufladkowani są jako pantoflarze, a ta granica jest jednak wyraźna, bo tu nie chodzi o to, żeby kobieta kierowała facetem jak marionetką. Pomijam, że ta umiejętność dopiero się kształtuje, jak bycie kobietą samodzielną w związku.

Nie zrozum mnie źle, ja nie mam nic przeciwko kobietom, które skupiają się na domu, rodzinie, praca to dodatek do życia. Nawet jeśli ważna dla nich, to i tak drugoplanowo. Przecież to poniekąd natura. Kobiety są strażniczkami życia rodzinnego, nakarmią, przytulą, porozmawiają a jeszcze podpowiedzą jak się ubrać, wymalować, żeby spodobać się sobie czy innym.

Widzisz co właśnie robię? Wyłączam z tego obszaru mężczyzn.  Mimo, że to mężczyźni są często lepszymi kucharzami, kreatorami mody czy designu. Sztuka była dziedziną mężczyzn. Większość dobrych książek napisali mężczyźni. Wiesz dlaczego? Bo kobiety boją się rozwijać własne pasje a już zupełnie pokazywać je światu. Pasje, które mogłyby nie spotkać się z uznaniem otoczenia. Które można by skrytykować. Tak jest w każdej dziedzinie. Na pewno znasz ten stereotyp, że matematyka jest raczej dla chłopców. Bzdura. Sama byłam świetna z matematyki, uwielbiałam polemizować z nauczycielem w liceum. Czy z wykładowcami na studiach. Każda dziedzina jest tak samo łatwa/ czy trudna nie względu na płeć tego, kto się nią zajmuje.

Dla mnie sprawa jest prosta, od zawsze – gdy otoczenie ma z tobą problem, nie akceptuje cię, zmień je. Szkoda życia na przekonywanie ludzi do tego, że mamy prawo żyć po swojemu. 

Najgorszą krzywdą, jaką ludzie sobie robią, bez względu na płeć, jest właśnie uleganie stereotypom. Najtrudniejsze w naszych czasach jest prostowanie stereotypu, że kobiety mogą odnosić sukcesy tylko w określonych obszarach. To naprawdę największe wyzwanie, bo wiele kobiet boi się nawet marzyć o  innym życiu. Ale kluczowe jest, żeby zaczęły marzyć od małej dziewczynki. Nie chodzi o to, żeby nie bawiły, się lalkami. Niech się bawią wszystkim. Chłopcy też. Ważniejsze, żeby najważniejsze było pozostawienie im kreatywności i wolności wyboru. Dziś kobiety nadal marzą o facecie odnoszącym sukcesy, to może kiedyś mężczyźni będą marzyć o takich kobietach. I nie tylko w obszarze aktorek czy piosenkarek czy innych zawodów szołbiznesu czy sztuki.

Mam nadzieję, że kiedyś mężczyźni będą chcieli być partnerami kobiet kreujących świat na mniejszą lub większą skalę.  Globalnie czy lokalnie. Mam nadzieję, że będą umieli mieć ego we właściwym miejscu. Robiąc karierę będą doceniać też to u swojej kobiety. Będą kochać jej potrzebę samorealizacji, potrzebę poczucia wolności i jednocześnie jej potrzebę bycia kochaną, potrzebę budowania rodziny, potrzebę partnera, który będzie umiał widzieć w niej nadal małą kobietę, która czasami chce tylko zanurzyć się w jego ramionach.

Może kiedyś prawdziwe partnerstwo nie będzie żadnymi wyrzeczeniami, a wyborami opartymi na czystej chęci, bez poświęceń.

Może kiedyś na świecie nie będzie tyle singielek, które są nimi dlatego, że są silne, samowystarczalne finansowo i mężczyzna zawodowo może mieć problem, żeby im zaimponować, tym co robi, bo ona robi coś niemniej ważnego. Albo nawet „ważniejszego”. Może kiedyś i kobiety w takiej pozycji zrozumieją, że partner, który wspiera, który umie być z taką kobietą, jest skarbem. Tak naprawdę, tak naprawdę, to co wiem po 15 latach małżeństwa, przeróżnych zawirowań, problemów i kłopotów, które mieliśmy po drodze,   to to, że siła związku, jego rdzeń, jest zupełnie, zupełnie gdzie indziej.  Zawodowo, w pracy na etat  czy w samozatrudnieniu, jako prezes czy magazynier, w życiu domowym ważniejsze jest zupełnie coś innego. I zupełnie nie na sensu tego mieszać, ba zdrowiej jest to oddzielać.

Bez względu na płeć a po to, żeby mieć zdrowy związek. Zawodowo wszystko i zawsze może się zmieniać. Raz może być góra, raz dół, kilka sukcesów, kilka porażek, z pieniędzmi też może bywać różnie. Ale jeśli ma się już partnera, którego się po prostu kocha, to bez względu na czasy, warto tego po prostu nie skopać.

Ego w związku jest słabym doradcą. Serce zawsze będzie ważniejsze.

Rozumu nigdy i nigdzie nie za dużo.

Tylko niech kobiety przestaną bać się marzyć o jakiś nietypowych zawodach, obszarach, podróżach i miłości, która będzie to wszystko doprawiać, a nie wypalać. Wszystko się da połączyć, bez konieczności rezygnowania z siebie.

Oby mężczyznom nie brakowało też mądrości i siły. Silne kobiety właśnie tego potrzebują.

I przytulenia 😉

 

Feminizm ma jeszcze wiele pracy przed sobą. To jest ważniejsze niż przekonywanie, że nie podlegamy wahaniom hormonów. Ważniejsze jest to, że realizowanie się nie pozbawia nas kobiecości. To jest coś, co nas współcześnie bardziej rani i co powinno się już zmieniać. Tego nurtu nic nie odwróci. Jesteśmy pokoleniami, które mogą. I chcą. I robią to. Tylko nadal zbyt wiele z nas boi się o tym nawet pomyśleć. Albo z czasem stają przed wyborem – ja albo on. Czasami same ten wybór wymuszając, czasem przed nim będąc stawianymi.

Naprawdę najwyższa pora to zmieniać. Jest później, niż się wydaje.

PS. Mężczyźni przestali być nam potrzebni jak kiedyś. Wielu z nas. Bycie partnerem jest zupełnie inne niż dawanie pieniędzy na dom. Cóż. Nadchodzą nowe czasy, dobrze by było, żeby kobiety przestały walczyć z mężczyznami, czy między sobą, a właśnie zaczęły kreować świat, w którym każdy może być kim chce i może. Bez względu na płeć. Niemniej nadal cieszy mnie kobiece imię i nazwisko na stanowiskach, funkcjach uważanych za męskie. Coraz więcej kobiet rozumie też, że dla bycia skuteczną nie muszą się zamieniać w mężczyzn. Uśmiecha mnie to i mam tylko nadzieję, że ich życie prywatne jest równie pomyślne. Wiem, że bywa różnie, wiem, że to jest obszar, który jest wielką wyrwą. Wiem, że wszystko da się jednak połączyć.

Dziękuję twórcom za „Praktykanta”. W kontekście łączenia pokoleń, odświeżenia idei łączeni i rozwijania wiedzy i doświadczenia. Ten film jest wielopoziomowy i warto go obejrzeć.

 

PPS. Żyję slow, więc łączę wszystko. Od lat kocham świat elektroniki i procesów jej produkcji, kręcą mnie nowości w technologiach, kocham świat biznesu, negocjacji, mediacji, trudnych spraw, kocham presję czasu (o ile stawiaj jej granice), kocham ciągle podróże i spotkania, kocham swoją zawodową rolę, ekspresję i siłę. Przy tym kocham łączenie sił z innymi i świadomość mocy pracy grupowej. Niemniej kocham jednak też bycie kobietą zawsze i wszędzie. Kocham obcasy, makijaż, długie blond włosy, uprawiać sport, leżeć na kanapie z książką, czy potańczyć do dobrej muzyki, albo zaszyć się w kuchni i zaciągnąć jak narkoman zapachem przypraw, przejść się brzegiem morza, patrząc na mewy krzyczące nad falami czy zaszyć się z koleżanką na kawie po świetnej sztuce teatralnej. Ale też najbardziej kocham wtulić się w męża i poczuć się po prostu małą kobietką w jego ramionach. Nie chcę musieć wybierać. Chcę wszystkiego.

I chciałabym, żeby kobiety budowały świat bez poświęcenia, a przy wsparciu mądrych mężczyzn. Niech to nie będzie tematem tabu, że facet nie musi być tym, który utrzymuje dom. Może być kimś o wiele ważniejszym.

Advertisements
Informacje

emancypantka | kocham wolność i szukam równowagi między skrajnościami (smart&slow).

Tagged with: , , , , , , ,
Napisane w podziwiam i doceniam, świat z dystansu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow LASARA on WordPress.com

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 216 obserwujących.

Instagram
Jakby ktoś chciał zacząć od początku, to tu. #begging #hel #poland #ilovepl #travelphotography Niezmiennie : równowaga między skrajnościami #madebyml #balans #stemple Nic nie musisz. Fajnie... Bo możesz. <wolność> #madebyml #stemple #wolność Dziękuję za miniony dzień #madebyml #stemple #thanks #likeapray #mantra #sea🌊 #sky #clouds #ship #sunyday #ilovepl #chillout #hel #nafalochronie #ontheway #piękna #foka #ilovepl #nature #animals #chillout
Licznik:
  • 35,016 hits
%d blogerów lubi to: