Kocham Cię. Słowo daję.

Czasami słowa, to tylko słowa.  Nic nie poradzę, że niektórych zaklęć nie traktuje się  poważnie, albo inaczej – dosłownie. Myślę, że to oczywiste. Pomijam, że język polski daje zbyt często wielorakość interpretacji tych samych słów, w zależności od… wszystkiego?  Kontekst ma znaczenia, budowa zdania ma znaczenie, intonacja ma znaczenie, okoliczności mają znaczenie. Wszystko.

Niby nadal oczywiste, ale w takim razie, dlaczego tak często ludzie o tym zapominają i niewłaściwie odbierają dane słowa w danym momencie? Dlaczego nie bierze się poprawki z założenia i z automatu?  Nie wiem. Może dlatego, że się tego nie uczy. Że szkoła tego nie uczy, że życie nie uczy. Nikt i nic. No to ja tylko podpowiadam, że to szalenie pomaga żyć, komunikować się, budować relacje. Mieć wątpliwości nie jest słabością, błędem. Jak czegoś nie rozumiemy, to przynajmniej myślimy i możemy dopytać. I tak dalej.

Pomijam już skrajności, gdy dosłownie odbierane są żarty, gry słów, fikcja literacka.  Pomijam oczywiste ustalenia, momenty honorowe, czy ustalenia biznesowe.

Zawsze prawie zakładam (mam gdzieś w tyle głowy), że MOGĘ rozumieć słowa inaczej niż mój rozmówca. Jak ognia unikam nadinterpretacji i dopowiadania. Ba, mam na to wręcz alergię. Może dzięki temu unikam rozczarowań – dopuszczam ewentualność, że czegoś nie rozumiem. To jak zabawa dla ludzi z przerośniętym abstrakcyjnym myśleniem.

A może też takich, którzy na co dzień obcują z obcokrajowcami i doskonale wiedzą, że tak po prostu jest – nasz rozmówca na 100% może nasze słowa zrozumieć  inaczej. My możemy zrozumieć inaczej jego słowa. Dopóki chcemy się porozumieć, to nie ma problemu. Bo tak jest. Nic tak nie gimnastykuje myślenia, jak właśnie rozmowy z obcokrajowcami, albo  np. z ludźmi o skrajnie odmiennych poglądach. Pomijam różnice kulturowe, bo to już zupełnie inna sprawa. Po prostu trzeba CHCIEĆ się porozumieć, ba, do tego jeszcze odbierać na tych samych falach, odczuwać te same emocje, uśmiechnąć się w tym samym momencie i końcem końców jeszcze umieć porozumieć się bez słów. Nieźle, nie? Ale do brzegu, bo w tym tekście przecież nie o tym.

Uwzględniając to, że zawsze może dojść do niezrozumienia i zakładam, że chcemy tego unikać, to chciałabym popatrzeć bliżej na  zdania, które są bezsensowną pseudo uprzejmością, albo zapychaczami, z którymi spotykamy się prawie na co dzień u nas, na naszym rodzimym podwórku. Zdania, które wypowiadane są zupełnie bez sensu, a dość powszechnie:

  1. „Zadzwonimy do Pana”  – słyszy człowiek po rozmowie kwalifikacyjnej i wie, że oznacza to „grzeczne” odrzucenie.

Czy komukolwiek jest to potrzebne? Według mnie, jeśli wszyscy są dorośli i w miarę profesjonalni, to wystarczy podziękować za przybycie i rozmowę. Oczywiście równie profesjonalne  jest po prostu poinformowanie kandydata o wyniku rekrutacji. A nagminną praktyką jest brak jakiegokolwiek podsumowania. Gdy słyszę od znajomych, że słyszą tę odpowiedź na koniec spotkania, to powiem krótko – żenujące. Rekruterzy – szanujcie ludzi, zamiast serwować im ten pusty zwrot. Tak samo mierzi mnie, gdy ktoś mówi, że zaoferuje komuś pracę, gdy się zwolni miejsce. Dowodzi to, że sposobem jest tylko zwolnienie miejsca, a nie wygenerowanie nowego, co by było dowodem rozwoju firmy. Nieważne, czy mówię to jako manager, czy po prostu człowiek z dużym doświadczeniem zawodowym. Niektóre schematy , zdania są powtarzane i puste a przy tym budują niezbyt pomyślny wizerunek firmy. Tylko po co? Wprowadzenie kultury do szeroko pojętej komunikacji  będzie naprawdę niezłym krokiem w ewolucji. Wystarczy podziękować za rozmowę i zakończyć ją na miarę możliwości kulturalnie. Bez tego frazesu o dzwonieniu, gdy jest to kłamstwem z założenia i wszyscy o tym wiedzą.

2. „Musimy się koniecznie zdzwonić/ spotkać/ umówić” – mówimy sobie z bardzo dalekimi znajomymi, których spotykamy przypadkowo w sklepie, czy na spacerze.

Jest to jedno ze zdań, które muszę przyznać, sama często powtarzałam. Jedno z kilku, które wyrzuciłam jakiś czas temu ze słownika, bo zobaczyłam, jak bezsensowne jest.  Jeśli mam się z kimś spotkać, czy umówić, to to po prostu robię – komunikuję się i umawiam. Przestałam operować pustym pseudo uprzejmym zwrotem i kończę spotkania chociażby słowami „miło by cię spotkać”. Kończę bez bredzenia i niepotrzebnych kłamstw.

  1. Znajomy (szef firmy) powiedział mi kiedyś, że wierzenie w coś tam, jest taką samą naiwnością, jak wiara w ustalenia z rozmowy o warunkach pracy. (serio)

Owszem, mam to szczęście, że raczej z zobowiązań wobec mnie ludzie się wywiązują (i wzajemnie), nie zmienia to faktu, że dość często widzę, gdy to jest łamane. Gdy słowa ustaleń są bezwartościowe. Nie sądziłam, że może to być zamierzoną tak dalece praktyką.

  1. „Zostańmy przyjaciółmi”.

Serio? Te słowa naprawdę ludzie wypowiadają kończąc coś? Co to ma być za przyjaźń? Ja rozumiem, co za nimi stoi. Nie pytam o ich znaczenie, bo wiem, w jaki sposób i w jakich okolicznościach bym ich użyła, ale nie robiłam tego. Bo uważam to za nadużycie słowa „przyjaciele”. To nie pora i miejsce na takie słowo. To, czy będzie z tego przyjaźń  czy nie , to już czas pokaże, ale nie uważam za dobre, po prostu dobre, używanie tego słowa kończąc związek, czy dając komuś kosza. Wiem, utarło się. Sądzę jednak, że lepiej tego nie używać. Można to przeprowadzić na wiele innych sposobów. Ten jest jednym z gorszych.

[przykłady można mnożyć, ale ważniejszy jest mechanizm]

Zdaje się, że jest na to wszystko jakieś takie tępe, milczące i bezsilne przyzwolenie. Przyzwolenie, aby słowo było gówno warte. To ja sobie pozwolę skorzystać z tego miejsca, żeby zaznaczyć, że to paskudna praktyka. Łatwo jest się jej poddawać, płynąć z prądem, patrzeć tylko, czy inni na pewno tak robią i iść z nurtem.

Można się temu bezmyślnie i w nieskończoność poddawać, tłumaczyć sobie „że inni tak robią”, jeśli ktoś kiedyś tymi słowami „dał się nabrać”, to z łatwością przekazuje to dalej. Ba, przyjęcie tych słów jako deklaracji na poważnie (jeśli ktoś właśnie spadł z Marsa i nie wie, ja to działa), odbierane jest jako skrajna naiwność/ głupota. To w tym miejscu chciałabym, aby każdy się zastanowił chwilę, zanim wypowie słowa, które – WIE O TYM – że są albo bez sensu, albo są z założenia bezsensownym kłamstwem. Można przeprowadzać rozmowy inaczej, można milczeć, nie trzeba kłamać w taki sposób, można być skutecznym, a przy tym rzetelnym. Można mieć klasę, która dziś jest tak trudna do utrzymania. Ale warto o to w sobie walczyć. Dla siebie. Dla innych też.

Pewnie takich pustych i bezsensowych „uprzejmości” można znaleźć w codziennym języku wiele, pewnie można to spokojnie dalej tłumaczyć tym, że tak się robi/ mówi. Wszystko można, ale jeszcze lepiej będzie mówić słowa, za którymi można stać bez skrępowania, czy poczucia bezsensu w momencie ich wypowiadania.

Czemu taki tytuł? Bo kocham wyrażać swoje uczucia i emocje na żywo, od razu i bez hamulców. Kocham je nazywać. Czasami jest to też właśnie „kocham cię”. I uśmiecham się dziś do faktu, że gdy to komuś oznajmiam, to ta osoba doskonale wie, o co mi chodzi i nie traktuje tego jak oświadczyn. Kocham cię, wyraża bowiem od zawsze tak naprawdę jedno. Właśnie to, co wyraża 🙂

Cała reszta, zawsze, ale to zawsze zależy od okoliczności, kontekstu, ale jeszcze korzystając z tej okazji i kontekstu…

wyrażajmy jak najczęściej pozytywne emocje, pozytywne opinie, pozytywne zdanie. Tego jest tak mało, tak bardzo za mało, że w tym obszarze mamy wiele do uzupełnienia. Puste słowa są niepotrzebne, bo jest ich i tak za dużo, natomiast szczerych emocji bardzo, bardzo brakuje. 

Ja akurat jestem emocjonalną bestią i wyrażam zachwyt, gdy tylko mnie dopada (a znowu aż tak często nie ma to miejsca, ale i tak średnio częściej niż krytyka), ale gdy już ma, to na 100% i wówczas się nie hamuję. Szybciej hamuję się w krytyką (nie jakoś sztucznie, ale wolę jej konstruktywną wersję, a to jest trudniejsze do wyrażenia), niż z pochwaleniem czegoś.

Poznając te wszystkie techniki budowania relacji (nieważne, czy biznesowo, czy prywatnie, czy to savoir vivre biznesowy, czy nieformalny) czasami trafiam w życiu na jakieś dziwne porady, które powodują właśnie takie deformacje jak wyżej opisane. Co wypada, należy powiedzieć. Dobrze, rozumiem, ale nie rozumiem, dlaczego ma się bredzić. Bo niczym innym to nie jest. Można być bardzo i dalece kulturalnym bez pustych skrajnie frazesów. Nie, to nie jest dyplomacja, żeby była jasność. Dyplomacja jest czymś zupełnie innym, a już na pewno nie wiąże się z kłamstwem. Jest wyższą szkołą postępowania, ale podciąganie jej pod kłamstwo jest też dużym nadużyciem.

Niektóre praktyki spotykane są w jakiś miejscach i nikt nie zareaguje w porę, że to nienormalne, złe, szkodliwe i najgorzej, jak takie zachowania idą z człowiekiem dalej w świat. Najważniejsze, to umieć je rozpoznawać i po prostu nie powielać.

Jak nie powielać zwrotów, które są bezsensowne, jałowe a czasami wręcz szkodliwe. Wystarczy czasami lepiej nic nie powiedzieć, niż powiedzieć o jedno bezsensowne zdanie za dużo. Zdanie, które staje się niepotrzebnym nikomu kłamstwem. Skinienie głową, uśmiech, gesty, bywają często wystarczające. Naprawdę nie trzeba pleść bzdur. To są te momenty, gdy milczenie jest złotem.

Słowa to czasami tylko słowa, ale zawsze mają jakąś energię. Bardzo często od nas zależy jaką. Nie kłammy bez potrzeby. Ludzie za bardzo zaczęli wierzyć, że to jest konieczne, w dobrym tonie, niezbędne jak kropka na końcu zdania. Nie jest. Takie puste kłamstwa, albo kłamstwa, robią naprawdę dużo szkody w dzisiejszych czasach. Zaśmiecają przestrzeń, relacje, emocje.
Ja proponuję ich nie stosować. Można inaczej budować wpływowość, relacje, skuteczność.

Nie mówię, że to jest prostsze, ale długoterminowo na pewno skuteczniejsze. Warto się nad tym zastanawiać. Zapewniam, że to działa.

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s