Złość się na zdrowie

Chociaż etap studiowania mam dawno za sobą, to studentką nie przestanę być chyba nigdy. Mentalnie. Głód wiedzy, zasłuchanie (mniej lub bardziej krytyczne, bo jednak swoje wiem :) w wykładowcy siedząc w prawie pierwszej ławce, miłość do notatek długopisem w notatniku. Takie tam słabości byłej prymuski a obecnie po prostu kumulacji cudowności  – podobno to karma (nie, nie byłam nigdy kujonem. Ja się lubię uczyć, bo ciekawość świata jest silniejsza niż lenistwo).

Ostatnio wybrałam się na wykład na jednej z uczelni psychologicznych. Tematem była złość. Nie mogłam się na ten wykład nie wybrać. Dlaczego? Ponieważ złość jest emocją, którą w naszej kulturze jest potępiania i sama mam z nią czasami problem. U innych. Żartuję. Albo nie.

Najważniejsze wnioski, poparte przez psychologię i do wyrycia na kamiennych tablicach:

Złość jest dobrą emocją i należy ją w pełni przeżywać.

Złość jest potrzebna.

Złość nie szkodzi, jeśli jest prawidłowo przeżywana i domykana jest sytuacja, która ją wywołała. 

Wracając jeszcze do tego, dlaczego mam z nią problem? Bo żyjemy w takiej kulturze, gdzie od kobiety oczekuje się opanowania. Jak się jest damą, to emocje trzyma się na wodzy (i radość i złość i wszystkie inne), ale nie dajcie bogowie, żeby kobietę poniosło. To by była patologia. Nie, nie, nie. Dama nie może wybuchać, wyrażać emocji.  Kulturowo wbija się kobiety w taki gorset, że oddychać nie można. Okropne.

No to mamy odpowiedź psychologii – złośćmy się na zdrowie.

Owszem, jest tu kilka zasad  = zero agresji wobec innych i wobec SIEBIE. Więc krzyczenie NA KOGOŚ, nie mówiąc o rękoczynach, jest oczywiście prymitywne i patologiczne.

ALE

Trzeba lub można wykrzyczeć się gdzieś tam, na coś. Do człowieka idziemy już z konkretem. Ton głosu adekwatny.

Trzeba lub można wyżyć fizycznie nagromadzone związki chemiczne, które się wytwarzają w naszym ciele, gdy się złościmy. To jest ten moment, gdy warto się rzucić w wir sprzątania, na bieżnię, na siłownię czy na poduszkę i to wypłakać. Tak, płacz ze złości jest OK.

Domykamy sprawę, poprzez rozmowę. Dialog. Wyjaśnienie. Zrozumienie. Ale to już gdy wiemy, że nie będziemy bredzić. Tak czy inaczej, trzeba przy tym pamiętać, że jesteśmy różni.

Ja jestem istotą dość emocjonalną i łatwo wybucham. Jak raca. Bo mogę. Bo mam odwagę i komfort bycia sobą, bo znam siebie i świat i wiem, kiedy to jest wręcz wskazane. Bo to sobie wypracowałam i przestałam się trzymać w życiu na krótkiej smyczy, bo mnie to już nie obchodzi, co inni pomyślą, skoro ja wiem, czego ja oczekuję. Chociaż ze mną sprawa jest prosta,bo mnie wścieka vjyba tylko jedno: BEZMYŚLNOŚĆ.
Oczywiście doskonale kontroluję swoje emocje, ale nie zmienia to faktu, że gdy ogarnia mnie złość, to tego nie ukrywam. Co mi to daje? Wolność. Bycie sobą. Gdy wszystko dzieje się wtedy, gdy ma się dziać, to ta złość też pojawia się w zrozumiałych dla wszystkich momentach. Oczywiście wiem jednak, że społecznie od kobiety oczekuje się czegoś innego. I uczę się mieć to gdzieś.

Dzięki temu wykładowi, wiem, że mogę spokojnie przyjąć to za własną zaletę, że normalnie przeżywam i wyrażam złość. Fajnie by było, gdyby każdy dał sobie do tego prawo.

To, co mnie czasami serio wkurza w naszych czasach, to bierna agresja. Bo złość przeżywa i odczuwa każdy normalny człowiek. Niektórzy jednak nie potrafią wyrazić przyczyn tej złości i omówić ich z osobą, której ta złość dotyczy. OK, nie zawsze się da, bo nie każdy musi mieć w sobie siłę do wygarnięcia szefowi i rzucenia wypowiedzeniem (czasami to jedyne wyjście, ale do tego trzeba też dojrzeć). Co z tym zrobić? Przepracować, jak to mówią psychologowie. Niektórzy mają straszny problem z przeżywaniem złości, nazywaniem jej i zamykaniam. A to konieczne. Nie da się? To się leczy. Terapie są dla ludzi.

A ja tak sobie myślę, że najważniejsze jest, że złość jest naprawdę dla nas dobrą, ważną emocją.
Jest siłą, wbrew temu, co niektórzy próbują o niej mówić.
Tłumienie, wypieranie złości prowadzi do chorób, tłumienie złości zaburza relacje. Tłumienie złości jest bardzo fałszywe i powoduje całe serie niepotrzebnych kłamstw. Tłumienie złości jest jednym z gorszych sposobów na samookaleczanie. Tłumienie złości jest też okrutnym tchórzostwem. Ktoś, kto nie potrafi mówić o swojej złości i przeżywać jej prawidłowo robi sobie krzywdę.

Jeszcze dygresja: Na sali padło pytanie, co zrobić w sytuacji, gdy komuś mówimy, że właśnie jesteśmy przez niego źli (wściekli, itd) a ten ktoś macha ręką, obraca się na pięcie i mówi „przesadzasz”.

Byłam strasznie ciekawa odpowiedzi, bo sama często tak reaguję na cudzą złość. Nie chodzi o to, że ja lekceważę, ale wyrażenie samej złości nie zawiera dla mnie informacji i odpowiedzi na pytanie: I CO W ZWIĄZKU Z TYM? Bo ja naprawdę nie wiem, co mam powiedzieć człowiekowi, który się na mnie właśnie wściekł. No ma problem. Widzę, ale nie wiem, co dalej. Ja jak się wściekam, to wyrażam jasno czego oczekuję. Np. żeby ktoś przestał coś robić, zaczął coś robić, itd. Gdy nie mam wpływu tak czy inaczej, to sobie chociaż pobluzgam. Ale wszystko inne jest dla mnie tylko manipulacją. A, nawet jeśli dostaję jasny komunikat, co wściekło drugą stronę, to to nie oznacza, że ja się na to zgodzę. Prawda? No raczej. No i z reguły tak jest, bo ja nie lubię, gdy się na mnie wywiera presję. A wykrzykiwanie racji nie jest niczym innym. Bzdura. Nie robimy tego, jeśli chcemy faktycznie coś osiągnąć. Zapewniam, to już na marginesie i jako strateg.  Ale tego nie dowiemy się już na wykładach.

A co odpowiedziała na to prowadząca wykład? Uśmiechnęła się zastanawiająco. Niestety, osoba która zadała to pytanie nie dostała jednoznacznej odpowiedzi.

Złościmy się na zdrowie.

Tylko dalej działajmy z sensem. Złościć należy się mądrze. Po prostu.

A potem najważniejsze, to się uśmiechnąć 😉
Ponieważ, o czym mówił też Jung – najważniejsza jest elastyczność.

Czyli?
Czyli płynne przechodzenie między emocjami. Bez zakleszczania się na jednej z nich na zbyt długo. Nieważne której. Płynność i elastyczność. Bycie człowiekiem.

 

Ale studentką to chyba nigdy nie przestanę być. Oby.

Advertisements
Informacje

emancypantka | kocham wolność i szukam równowagi między skrajnościami (smart&slow).

Tagged with: , , , , ,
Napisane w 100% bycia 40tką, emocje prozą
One comment on “Złość się na zdrowie
  1. […] od końca. Niedawno pisałam o wykładzie ze złości. Temat został oczywiście tylko muśnięty, bo co można zrobić w […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow LASARA on WordPress.com

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 216 obserwujących.

Instagram
Jakby ktoś chciał zacząć od początku, to tu. #begging #hel #poland #ilovepl #travelphotography Niezmiennie : równowaga między skrajnościami #madebyml #balans #stemple Nic nie musisz. Fajnie... Bo możesz. <wolność> #madebyml #stemple #wolność Dziękuję za miniony dzień #madebyml #stemple #thanks #likeapray #mantra #sea🌊 #sky #clouds #ship #sunyday #ilovepl #chillout #hel #nafalochronie #ontheway #piękna #foka #ilovepl #nature #animals #chillout
Licznik:
  • 35,016 hits
%d blogerów lubi to: