O slow life i zdecydowanie nie

Nie jest tajemnicą, że jestem zwolenniczką filozofii slow life. Ba, uważam uparcie, że wg niej od kilku lat żyję. I dobrze mi z tym. Jest to nowoczesna definicja dla stylu życia ludzi szczęśliwych, spełniających się, poruszających się w równowadze między wszystkimi dziedzinami życia. Bez szczurzego pędu osiągających sukcesy. Bo tak się da.

I fajnie. Filozofia ta – powoli 😉 – znajduje coraz więcej propagatorów, z najprzeróżniejszych zakątków świata i branż.

I fajnie. Oby tak dalej.

A od czasu do czasu trafiam na jakieś materiały, które w temat się wgryzają, od czasu do czasu udzielam sama wywiadów na ten temat, bo udało mi się zbudować dość wyjątkowego bloga na ten temat (w zakładce powitalnej niezmiennie jest link, bo blog jest praktycznie bytem zamkniętym). I fajnie.

Żyję slow, bo jestem tego warta, dla mnie to rodzaj luksusu i się w nim pławię bez granic.

Ale jak już trafiam na jakieś materiały, to przyglądam im się głównie z ciekawością, bo nie ma jednej i świętej definicji slow life. Tu każdy może mieć własną, bo istotne jest – iść w swoim własnym tempie (akurat to moja definicja, ale dość uniwersalna).

Tak sobie trafiłam ostatnio na ten artykuł KLIK, i tak do końca (ani od początku) nie wiem, czy autorka sobie kpi, czy tak na poważnie. Powiem krótko, zanim ktoś kliknie, to uprzedzę, że materiał jest NIE o slow life.

Autorka zawarła to hasło tylko po to, żeby jej się klikało. Chyba. Artykuł jest dokładnie o tym, jak podchodzić do życia, żeby ono slow nie było. Gdy już ktoś się skusi na własną opinię (i słusznie), to pozwolę sobie uprzedzić – życie slow nie wymaga milionów dolarów i setek wolnych godzin (nie zaszkodzi pewnie, ale nie jest to warunek). Slow life jest dla każdego. Naprawdę. I nieważne, co się robi poza tym. Ile się ma dzieci, kotów, pracy.

Slow life to naprawdę pewien sposób myślenia i podchodzenia do życia. Ogólnie.

Bycie tak zgorzkniałą, sfrustrowaną i pozbawioną radości życia, jak w przytoczonym artykule,  oznacza jednak dokładne zaprzeczenie slow life.Czemu o tym piszę? Bo dziwi mnie brak zainteresowania, o co tak naprawdę w slow life chodzi i zwykła próba zniechęcenia do tej filozofii. Ja rozumiem, że człowiekowi może się nie chcieć, ale jak się nie chce, to nie ma potrzeby, żeby zaraz negować, coś, co działa, co się sprawdza i co pozwala wielu ludziom na świecie żyć świadomie, ciekawie, z radością z życia i jego wszystkich smaków i odcieni.

Jak się ma takie podejście jak autorka tekstu, to wg mnie warto się udać najpierw do psychologa, bo to brzmi jak głęboka depresja. I tu punkt zwrotny – z tego warto chcieć wyjść i zacząć cieszyć się z tego, że się żyje. Nawet jeśli czasami trzeba zrobić zakupy w Biedronce, bo to nie jest żadna ujma  i jeśli się ma dni, że nie chce się nic i wszystko traci sens, to na takie dni też jest w życiu miejsce, ważne, żeby nie zapominać, że to zaraz minie.

Wiele można pisać, ale tu dziś poprzestanę. Zapraszam natomiast do innego artykułu – człowieka, z którym od lat mam wrażenie, że idę ramię w ramię – Carl Honore. Bardzo aktywnie propagujący slow life. KLIK 

Sama lubię go czasami poczytać, bo to tak, jak rozmawiać z kimś, kto ma ten sam flow.

Ja od  siebie dorzucę moje 20 zasad slow life, które niezmiennie „się klikają”, czyli możliwe, że nie tracą na aktualności, na moim starym blogu. 

Myślę, że jesień i zima to doskonały czas, żeby zacząć zmianę w życiu. Może na slow, może na coś innego, co pozwala doceniać życie. Po prostu.

Jesień wcale nie jest depresyjna bardziej, niż inne pory roku. Owszem, ma w sobie dużo melancholii z tym swoim przemijaniem, ale na to też jest miejsce. Dla mnie to pora szalenie intensywna, ale ja to oczywiście doceniam, bo to w końcu jesień, a nie koniec świata 😉

Jesiennie

Sarah Grace

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s