Zmieniaj się, nie przestawaj się zmieniać.

Ha, jak często spotykasz się ze zdaniem „Ty się nic nie zmieniasz”?

Ja akurat często w kontekście wyglądu, co z wiekiem jest szalonym komplementem :), ale w zakresie charakteru wprawiam ludzi w zdziwienie, bo zmieniam się coraz bardziej. Też z wiekiem. Jakoś biegnące lata i moja filozofia życiowa mnie tak uwolniła, że nie zastanawiam się nad czymś takim jak „co ludzie powiedzą”. Uważam się za swój ideał, więc co mają mówić, prawda? 😉

W każdym razie, zauważ, że często ludzie życzą nam z różnych okazji „żebyś się nie zmieniał/a”. Oczywiście jest to kontekst szalenie pozytywny i ma działać budująco. Nie uwzględnia jednak naszych niecnych planów pracy nad sobą i przerabiania tego czy owego. Gdy się odwracam, to wiem jedno – straszną krzywdę bym sobie zrobiła, gdybym się nie zmieniała. Zmienianie się, nabyta łatwość pracy nad sobą (tak, to można w sobie wyrobić, jak wszystko inne), są chyba najcenniejszą umiejętnością osobistą, jaką można mieć.

Możliwość zmiany, możliwość pracy nad sobą jest naprawdę jedną z najważniejszych umiejętności, bo inaczej wszystko podlega autosabotażowi. To, jak postrzegamy inne zachowania, to, co uważamy za nasze zalety, co za wady tak bardzo nas kształtuje, tak bardzo wpływa na nasze poczucie szczęścia, że nie można tego lekceważyć .

Jestem przekonana, że na dziś mam cudowne życie, które kocham w każdym aspekcie, w dużej mierze dzięki temu, że była chętna do zmian, że chciałam i chcę budować swoją świadomość, wprowadzać zmiany i ulepszać to co mogę. Kiedyś zaczynałam tylko od slow life. To bym punkt wyjścia do zmian. Zatrzymać się z przeprowadzić dokładny remanent. Zadziałało. Te 6-7 lat później widzę tak wielkie różnice, że kompletnie mnie nie dziwi, że ludzie, którzy spotykają mnie po latach dziwią się mojej zmianie. Mnie dziwi, że oni się nie zmienili nic a nic, bo wiem, że chcieli, ale jednak nie podjęli wyzwania. Są tam gdzie byli  i narzekają na to co mają.

Samo się nie zmieni, wróć, wszystko wokół oczywiście tak, bo wszystko płynie, ale jeśli chcemy mieć wpływ na własne życie, to samo się jednak nie zmieni. I tak szalenie warto podjąć takie postanowienie.

Śmieszy mnie, gdy ktoś wyśmiewa coachów, śmieszy mnie, gdy ktoś widzi w nich guru. Śmieszy mnie przecenianie i niedocenianie siły psychologii. To wszystko są tylko narzędzia. Skutki mają być po czasie odczuwalne w naszym życiu. I są. To się po prostu da zrobić.

Można zmienić wszystko. I tak bardzo warto, bo poczucie zadowolenia, spełnianie się, taka bezgraniczna satysfakcja, poczucie wolności i własnego sukcesu, który daje nam poczucie spokoju i zadowolenia są bezcenne.

Jeśli jednak ktoś jest okopany we własnych lękach, w nieśmiałości, która krępuje życie, w niepewności siebie i swojej wartości i nic z tym nie chce zrobić, a do tego otoczenie wcale go do tego nie zachęca… to chciałabym być takim podszeptem, który mruczy – nie rezygnuj z siebie. Daj sobie prawo do wejścia na własną ścieżkę. Z perspektywy czasu będziesz sobie szalenie wdzięczny. I wszystkim, którzy na tej drodze się pojawią i ci będą pomagać.

Gdy ktoś podcina ci skrzydła, gdy blokuje twoje pomysły, czy ciche plany, albo wielkie marzenia, to się uśmiechnij i powiedz mu, żeby się nie bał.

Ja bardzo wierzę, że tacy ludzie po prostu w dziwnie pojętej trosce wolą trzymać się obecnego stanu, niż ryzykować zmiany, które oczywiście, mogą się nie udać, ale kurcze, jak nie za pierwszym, to za drugim razem. Ważne, żeby iść do przodu. I życzę każdemu takiej zwykłej odwagi wyjścia ze strefy strachu i pozornego komfortu.

To jak z tym uchodźcami. To wielka grupa przerażonych, prostych ludzi, którzy po prostu chcą żyć. Którzy po prostu chcą żyć w lepszym świecie i szalenie nie wiedzą, na co się decydują, ale chcą żyć i idą przed siebie, nie wiedząc, na co trafią. Co by to nie było, będzie lepsze niż strach i zagrożenie życia. Idą. Robią to szalenie nieporadnie i dziko, czym budzą tak wielką rozbieżność w odbiorze, ale ja wierzę, że oni po prostu chcą żyć i mają dość swojego dotychczasowego życia.

Często, gdy my wychodzimy z naszych sfer komfortu, gdy podejmujemy jakieś działania, które nasze otoczenie, albo nowe otoczenie odbiera jako co najmniej dziwne, zamykamy oczy i słuchamy głosu serca. Za każdym razem, gdy uciekamy z chorego związku, gdy rzucamy znienawidzoną pracę, gdy kończymy chorą relację, gdy mówimy nie rozsądkowi, ale wiemy, że to da nam oddech do życia, za każdym razem, gdy robimy coś, co wywołuje zdziwienie innych jesteśmy jak ci uchodźcy. Ja nie mam pojęcia dokąd ich to doprowadzi, ale wiem, że zrobili to, co uważali na dziś za jedynie słuszny głos serca, jak bardzo szalony by nie był.

Działanie, zmiana, zawsze będzie lepsza niż tkwienie w kleszczach, które niszczą.

[Na zdjęciu z nagłówka siedzę w amerykańskim Black Hawk. Przeznaczenie tego śmigłowca spokojnie mi na to pozwoliło, bo pewnie uratował nie jedną osobę]. W tym dziwnym świecie, pełnym absurdów, agresji, pasji, miłości i nienawiści wszyscy możemy wybierać.

Ja wybieram ciągłą zmianę. Dziś nie muszę do końca rozumieć, dokąd mnie ona doprowadzi, ale na dobrą sprawę, to nie ma znaczenia, dopóki mogę iść dalej.

Bycie w życiowej drodze jest wolnością. Bycie w drodze jest naszym życiowym perpetuum mobile. Każdego na miarę możliwości. Oby się nie poddać. Brak ruchu oznacza cofanie. Zawsze. Warto o tym pamiętać, pytając się siebie „czy warto”.

To energia ruchu.
Cała reszta to wypadkowa już tak wielu czynników, że stanowi materiał na inną notkę.

No to w drogę 😉

PS. Czemu nie mam nic przeciwko uchodźcom i muzułmanom? Bo żyjąc kilka lat w Niemczech trochę ich poznałam i są jak ludzie wszędzie – różni. Są świetni, są walnięci, są normalni i są zamknięci w swoim świecie, ale są też otwarci. Są różni. Nie boję się ich, ale nadal nie zmienia to faktu, że Polacy, którzy nie mieli z nimi bardziej do czynienia, między sobą powinni po prostu o tych lękach porozmawiać, a nie się obrażać i wyzywać. Nie tędy droga do czegokolwiek. 

Ale też nie przyjęłabym nikogo pod swój dach, bo ja z natury mało gościnna jestem. I tyle. Ale wspierani ludzi w potrzebie jest dość naturalnym odruchem, tylko sposoby trzeba rozsądnie dobierać 😉

Advertisements
Informacje

emancypantka | kocham wolność i szukam równowagi między skrajnościami (smart&slow).

Tagged with: , , , , , , , , ,
Napisane w emocje prozą, świat z dystansu
4 comments on “Zmieniaj się, nie przestawaj się zmieniać.
  1. Lucja pisze:

    Mnie też zadziwia, że ludzie, którzy niby chcieliby zmienić swoje życie, przeprowadzić się, zakończyć nieudany związek, zmienić pracę i więcej zarabiać, tak naprawdę nic nie robią, siedzą w miejscu a po latach kiwają tylko smetnie głową ze słowami na ustach:bo nie miałem szczęścia, bo tak los chciał, bo tobie to się udało. I tak jak napisałaś w poście, 6-7 lat temu tacy byli i za 6-7 lat nic sie u nich nie zmieni, bo oni sami się nie zmienią.
    Pozdrawiam.

  2. public_enemy pisze:

    Benjamin Franklin ponoć powiedział coś takiego: „When you are finished changing, you’re finished”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow LASARA on WordPress.com

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 216 obserwujących.

Instagram
Jakby ktoś chciał zacząć od początku, to tu. #begging #hel #poland #ilovepl #travelphotography Niezmiennie : równowaga między skrajnościami #madebyml #balans #stemple Nic nie musisz. Fajnie... Bo możesz. <wolność> #madebyml #stemple #wolność Dziękuję za miniony dzień #madebyml #stemple #thanks #likeapray #mantra #sea🌊 #sky #clouds #ship #sunyday #ilovepl #chillout #hel #nafalochronie #ontheway #piękna #foka #ilovepl #nature #animals #chillout
Licznik:
  • 35,016 hits
%d blogerów lubi to: