Decyduj o swoich ideałach

Będzie bardziej Coehlowo niż zazwyczaj, ale mam wewnętrzną potrzebę. To takie silne coś, co nie pozwala odpuścić. Kto ma bloga, albo coś w tym stylu, ten wie.

No to idziemy z tematem.

Są ludzie, którzy budują swoje życie na cudzych opiniach. I są 3 rodzaje:

  1. Pierwsza grupa to ci, którzy tego świadomie i z premedytacją chcą. Kochają wręcz, gdy ktoś decyduje za nich. Decydowanie, wybieranie ich męczy, denerwuje, stresuje. Nie chcą, nie lubią i szukają kogoś, kto za nich zdecyduje. I są w tym szczęśliwi.
  2. Ludzie, którzy kierują się cudzym zdaniem, chociaż tego wcale nie chcą. Tzn. w danym momencie czy sprawie po prostu ulegają chwili. Nie lubią odmawiać, nie lubią sprawiać przykrości i przez to są sami szalenie nieszczęśliwi, bo nie ma w tym wszystkim miejsca na ich własną decyzję, czy opinię.

  3. To mieszanka 1 oraz 2.

Tym czwarty doskonale wie, jak tego unikać, bo wie, czego chce i nie ma nawet pomysłu, aby pytać innych „jak żyć?”, albo żyć tak, jak inni to sobie wyobrażają. Typ czwarty ma pomysł na siebie i lubi flirtować ze światem cudzych opinii. Nic ponad to.  Dzięki temu idzie swoją drogą, żyje swoim życiem po swojemu i z reguły jest szczęśliwym człowiekiem. Jeśli pozwala innym decydować za siebie, to widocznie są to sprawy, których nie ocenia jako wymagających jego zaangażowania.

A Ty?

Wiesz, nie w tym rzecz, że mamy różne gusta, że czasami nie wiemy, co zrobić, jak postąpić dalej i szukamy podpowiedzi, wskazówek, inspiracji. To wszystko jest ok. Ja jednak widzę szalenie poważny hamulec, gdy ktoś buduje swoje własne życie w oparciu o cudze opinie i jest przez to po prostu nieszczęśliwy. Po prostu.

Ja doskonale wiem, jak banalnie brzmi to całe gadanie o tym, że mamy wpływ na własne szczęście. Doskonale wiem, jak łatwo to zanegować i znajdować miliardy wytłumaczeń, że jest jednak inaczej.

Nie łudź się. Jest inaczej. Naprawdę tylko Ty masz wpływ na poczucie szczęścia.

Tylko Ty możesz pozwolić na to, żeby cudze zdanie miało wpływ na Ciebie, Twój gust, Twoje samopoczucie i w końcu Twoje relacje ze światem. Jeśli na to pozwalasz i jest ci z tym dobrze, super, nie zmieniaj tego. Jeśli jednak chcesz decydować o własnym życiu… zrób to 🙂

  • Jest Ci dobrze w związku? Bądź w nim. Nie słuchaj innych, jaki powinien być Twój związek. Nie słuchaj, jaki powinien być Twój partner. Ty o tym decydujesz. A właściwie on o tym decyduje, co też powinno zawsze być w Twojej świadomości 😉 Ale nie bierz sobie za bardzo do serca uwag, że on do ciebie nie pasuje, albo że powinien być taki czy inny. Jeśli odpowiada Tobie, to znaczy że wszystko jest w porządku.
  • Lubisz swoją pracę? Nie słuchaj innych. Nie daj sobie wmawiać, co powinnaś robić w życiu. To Twoje poczucie satysfakcji jest najważniejsze. Nie musisz być lekarzem, czy prawnikiem, żeby cię rodzina szanowała, nie musisz być kimś znanym i rozpoznawalnym, żeby mieć poczucie sukcesu. To jest zupełnie coś innego. Fajnie jest zarabiać na czymś, co się naprawdę lubi. Tyle. Albo chociaż na coś, co się naprawdę lubi 🙂
  • Lubisz swoich przyjaciół? Są Twoi i nikomu nic do tego. Ty wiesz, co w nich cenisz i to najważniejsze. Nie pozwalaj ich obrażać za ich plecami w Twojej obecności. Nie pozwalaj, żeby to inni dobierali Tobie znajomych.
  • Lubisz swój gust, sposób ubierania, określone dzieło/ twór? Trzymaj się tego. Nie ulegaj namowom zmiany. Oczywiście, że fajnie jest być chwalonym, czy docenianym, ale powiem tak… To też wybór, czy dostosowujesz się do otoczenia, czy znajdziesz otoczenie, które cię akceptuje takim, jakim jesteś, albo po prostu miej odwagę mieć swój gust. We wszystkim. Nawet jeśli przeglądając zdjęcia sprzed lat będziesz się uśmiechać. Oczywiście warto zachowywać umiar, jeśli się nie jest czynnym artystą, ew. gwiazdą. Kontrowersyjny styl jako element całkowitego image, to zupełnie coś innego. Jeśli jednak rezygnujesz z czego, bo ktoś to skrytykował, to robisz sobie krzywdę.    
  • To jak przejmowanie się, że ktoś, kto nas kompletnie nie zna, nas nie lubi. Chyba, bo w sumie nie wiemy tego od tej osoby (to taki przykład z życia znajomej). Do dziś nie wiem, po co się tym tak przejmowała i na dziś ona pewnie też nie, bo pewnie zapomniała już dawno o tej nieznającej jej osobie.
  • To jak oddanie nowej sukienki, bo ktoś powiedział, że dziwnie wygląda.
  • Przykłady można mnożyć w nieskończoność, ale to w sumie nudne.

Mnóstwo ludzi jest nieszczęśliwych, bo zmieniają się pod wpływem cudzych opinii, nacisków. Nie dają sobie prawa i czasu do własnych decyzji. Ich zdanie, gust, opinia nie ewoluuje dla nich naturalnie, tylko jest popychane przez potrzebę akceptacji. Zdarza się, że ludzie pozwalają, aby cudza opinia zniszczyła coś, co jest dla nich cenne.

Nie rób tego.

Po prostu tego nie rób, jeśli faktycznie jest ci z tym źle.

Ufam, że świat byłby lepszy, gdyby ludzie nie ulegali cudzym opiniom, bo to jest jak kula śnieżna, która ciągnie wokół kuli ziemskiej ludzi, namawianych do zmian przez innych, przez marketing, przez presję czasu. Nie ulegaj. Jeśli dla ciebie coś jest dobre, a ktoś mówi, że jest złe, to dopóki jest dobre, to znaczy, że jest dobre. Jeśli zdecydujesz, że nie jest, to zdecyduj samodzielnie. Zawsze możesz zmienić zdanie, ale nigdy pod naciskiem. Bo się unieszczęśliwisz, bo będziesz niepotrzebnie żałować. W gruncie rzeczy…. jeśli już, to żałujemy w życiu właśnie efektu naszych działań, które podjęliśmy pod wpływem nie naszych decyzji. Serio. To jak chodzenie z facetem, który podoba się wszystkim koleżankom, ale my go mamy za buraka. To jak podjęcie pracy, żeby zaimponować wizytówką, chociaż nie znosimy tego, co robimy. To jak noszenie ubrań z wybiegów, chociaż najchętniej chodziłybyśmy w dresie. To jak pięcie się po szczeblach cudzej drabiny. Po co? Hm?

Można to łatwo zmienić.

Jak? Ty sama wiesz, co jest Twoim ideałem. Czy to facet, czy buty albo kolor lakieru do paznokci. Masz swój gust. Masz swój smak. Masz swój wewnętrzny ideał. Po prostu go poczuj i pielęgnuj. Sam się będzie zmieniać, ale w zgodzie z Tobą a nie pod wpływem nacisków.

Kochaj siebie. Jesteś już teraz swoim ideałem. Kochaj swojego faceta (jeśli jest Twoim ideałem) i nie zmieniaj go na siłę. Kochaj swoją kobietę i nie oceniaj jej przez pryzmat innych – tylko przez własny osobisty. Kochaj swoje życie, bądź jeśli dziś nie jest idealne, to zastanów się dlaczego i zacznij to powoli zmieniać. Kochaj swoich rodziców. Jacy by nie byli, dali Ci życie. To naprawdę wystarczy do bycia ideałem. Przestań oczekiwać od innych, żeby Cię akceptowali dopiero, gdy będziesz taki, jak oni chcą. Szczerze? Jeśli taki nie będziesz, też Cię będą akceptować. To tak działa. Ludzie są różni i najwyżej sobie mogą pogadać. Ty wyjdź z pudełka oczekiwań, wyjdź z pudełka presji i opinii innych. Jak ktoś Ci mówi, jak masz żyć, co robić, to po prostu to ignoruj 🙂

Stań obok i odetchnij.

Popatrz sobie w oczy w lusterku i powiedz – jestem swoim ideałem. Co za tym idzie? Nie, nie pycha. To zrozumienie, że Ty decydujesz, czy inni skutecznie będą Ci wmawiać, jak ma wyglądać Twoje życie. I zobacz, że w sumie to naprawdę działa inaczej.

Konstruktywna krytyka jest bardzo cenna. Przyjmuj ją. Nie chodzi o to, żeby zamykać się w poczuciu nieomylności i bezbłędności (irytują mnie ludzie, którzy za takich się serio uważają). Chodzi o to, żeby mieć naprawdę silne poczucie tego, że to jaka dziś jesteś, jakie jest twoje życie, to na dziś ideał. Jutro może się zmienić. Jutro możesz uznać, że chcesz czegoś innego. I to też będzie idealne. Właściwie możesz to zmienić już za chwilę. To też będzie idealne. Albo możesz to zostawić jakim jesteś. To Twoje życie, Twoje wybory i podejście. Wszystko możesz.

To jest po prostu jedynie odpowiednia optyka na ideały.

Tak po prostu.

Dzięki temu podejściu po pierwsze jest się szczęśliwym. Zapewniam.

Po drugie – ewentualna krytyka mnie nie rani (najwyżej estetycznie sama forma), natomiast krytyka konstruktywna jak najbardziej jest ok, przyjmuję ją otwarcie.

Po trzecie – moje życie jest idealne – jest dokładnie takie, jakie ma być dziś.

Po czwarte – niczego nie żałuję, bo wiem, że moje wcześniejsze wybory i decyzje, były najlepszymi, jakie mogłam podjąć w tamtym momencie, na tamten stan wiedzy i możliwości. Ocenianie czegokolwiek z perspektywy „dziś bym zrobiła inaczej” oznacza jedynie, że się uczę, rozwijam, ewoluuję. Nic ponad to. Brawo ja 😉

I brawo Ty. Jesteś idealna,  Twój gust jest dla Ciebie idealny, Twoje wybory i decyzje są idealne. Wiesz już o tym? 😉

Poczuj to i zapragnij, żeby to Twoje decyzje, Twój gust, decydowały o Twoim życiu. Poczucie ideału płynące z serca da Ci spokój w ich odbiorze. I przestaniesz się wkurzać na innych, że Cię oceniają. Mają prawo. A Ty masz święte prawo żyć sobie idealnie po swojemu. Tylko miej odwagę mieć swój gust i swoje zdanie. Tylko tyle. Taka postawa nie buduje ani agresji, ani złości, ani uległości. Ty jesteś sobą i masz swoje ideały, inni mają swoje wyobrażenie Twojego życia. Nie musisz wcale brać ich poważnie. Śmieszne i proste, prawda?

Bardzo i sobie i Tobie tego życzę! 🙂

I co ważne, bardzo ważne – uważam, że każdy jest sobie takim ideałem i dlatego cholernie nie lubię krytykować ludzi, tylko ew. jakieś pojedyncze zachowania i to też tylko wtedy, gdy są szkodliwe dla innych. Synergia ze światem. Każdy jest ideałem na miarę swoich możliwości. I to naprawdę dużo. Negowanie innych, ich życia, wyborów, gustu jako takiego – na to naprawdę szkoda czasu 😉

I tak na koniec, ja sama strasznie lubię ludzi, którzy siebie akceptują, którzy nie zajmują się szukaniem akceptacji w cudzych oczach, bo… dostają ją. Po prostu.  Bez względu na to, jak oceniają ich inni, chociaż w gruncie rzeczy z reguły są to tak pozytywne* osoby (tak, tak, to idzie w parze), że mało kto widzi coś, co można im zarzucić.

Uznaj siebie za ideał i się przeciągnij z ulgą, ale przede wszystkim z uśmiechem 🙂

*  Nie mylić z optymistycznymi. To się nie wyklucza, ale nie jest jednoznaczne.

Reklamy

4 myśli na temat “Decyduj o swoich ideałach

  1. Absolutna prawda! Myślę, że jedyny szablon cech czy zachowań, który powinniśmy kopiować i wklejać bez zawahania do swojego świata, to właśnie ten „niezależny” pogląd na własne życie. I fajnie jest się tego nauczyć od kogoś nam bliskiego, w momencie, kiedy nasze myśli kierują się ku takiej świadomości.
    Do nie żałowania nieustannego też trzeba samego siebie namówić. Kiedyś pomyślałam, że żałowanie tego, co zrobiłam lub co się wydarzyło również z moim udziałem jest niezwykle męczące i uznałam, że nie chcę tego przeżywać, bo to niepotrzebnie pochłania energię . I przestałam. Nawet po trudnych doświadczeniach, trawię w psychice ból ale nie żałuję. Dobrze, że da się to oddzielić 😉

    Pozdrawiam serdecznie!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s