Co jest najważniejsze w życiu?

Pytanie za dużą ilość punktów. Skup się i pomyśl: jaka jest najważniejsza umiejętność naszych czasów? Ale tak naprawdę najważniejsza, bez której nie ma mowy o rąbku sukcesu i powodzenia nawet grając w  tetris, nie mówiąc o życiu?

Hm?

No? Co to będzie?

Ostatnio, przy jednej z sytuacji, którą miałam okazję obserwować, ba, w której uczestniczyłam, znowu to zauważyłam z pewną przyjemnością. Zostało to rozegrane biznesowo dobrze, a to najważniejsze.

Wiadomo jak jest, wszędzie ceni się profesjonalizm, kompetencje, wiedzę, wybitne umiejętności wszelkiej maści, talent. Bycie przeciętnym jest jak wyrok.

Wszyscy robią wszystko tak samo, aby wykazać się swoim indywidualizmem.

Jest jednak pewna cecha, która pozwala się wybić. Wyróżnić. Oczywiście w różnych obszarach.

Wiele się współcześnie mówi o budowaniu marki. Nie jest to niczym nowym, bo w marketingu i psychologii znane jest od dziesięcioleci, a w historii ludzkości tak naprawdę od kilku tysięcy lat. Jednak w końcu pod strzechy weszła terminologia, która pokazuje, jakim być, żeby było dobrze. Wiem, wiem, ludzie się w tym często gubią, bo czują, że każe im się być kimś innym, a oni chcą być sobą. I nie poddadzą się. This is Sparta! Będę sobą i koniec! No i tkwią w braku zmiany, ale z drugiej strony, nie można zabronić ludziom bycia nieszczęśliwymi. Jakby praca nad sobą, rozwój osobisty, zmiana siebie, mogły być czymś złym. Jakby bycie sobą było prawdą tylko do dnia dzisiejszego. Tym sposobem to byśmy z przedszkola nie wyszli, bo zmieniamy się, czy tego chcemy czy nie, a jeśli nie, to do zmian zmusza życie, otoczenie, rozwój cywilizacji. Wg mnie lepiej zmieniać się z własnej inicjatywy.

Coaching stał się niestety tak powszechną profesją, że czasami aż zęby bolą od ślizgania się po temacie, który jest naprawdę ważny. Budowanie samoświadomości, szukanie swoich celów, marzeń, pasji jest procesem, który warto podjąć bez względu na wiek, ale jeśli ktoś źle trafi, to taki coach go tylko zniechęci. No ale nie o tym dziś.

Bez względu na dziedzinę, na branżę, na stanowisko i zasięg oddziaływania, jest coś, w czym trzeba być naprawdę dobrym, w czym warto się rozwijać i ćwiczyć to jak układanie kostki Rubika – różnymi obrotami, oby do celu.

Dobrym przykładem tej umiejętności, do nazwania której zmierzam, są też amerykańscy stand upowcy, ale nie tylko, bo widywałam występy grup teatralnych tej specjalizacji z udziałem widowni i to naprawdę imponuje. Oni są mistrzami tej umiejętności. Ok, ok, oni to chyba po prostu mają we krwi, chociaż jestem przekonana, że tego się można nauczyć, ba, powinno 😉

Ma tę cechę w gruncie rzeczy każdy, absolutnie każdy, kto jest powszechnie odbierany za eksperta, specjalistę, znawcę, mistrza i autorytet w jakiejś dziedzinie. Ma to każda kobieta, która ma powodzenie, każdy mężczyzna, który ma powodzenie. Każdy ceniony szef. Ta cecha charakteryzuje też ludzi z charyzmą. Ona jest jej bardzo mocnym filarem.

Często ludzie prowadzący jednoosobową firmę doskonale tę umiejętność wykorzystują stwarzając wrażenie, że kierują dużą grupą ludzi i spraw. To często widać po biografiach ludzi, którzy zaczynali działalność od zera, a na dziś mają duże firmy. Faktycznie duże firmy 🙂

[Właśnie taka sytuacja zainspirowała mnie do tej notki, obserwowanie, jak ktoś, kto sam prowadzi firmę cudownie stwarza wrażenie, że jest inaczej. Wielkie brawo. To kreowanie przyszłości]

Cechą, o której z takim uznaniem piszę, jest umiejętność improwizowania.

Dokładnie to. Nie znam ani jednego człowieka, który osiągnął sukces (w jakiejkolwiek dziedzinie) bez tej umiejętności. Znam wiele osób, które nie mogą wyjść poza pewną strefę osiągnięć (chociaż bardzo chcą), właśnie dlatego, że nie czują potrzeby umiejętności improwizowania. Bardzo błędnie jest to mylone z oszukiwaniem, naciąganiem, kłamaniem. Bardzo błędnie jest to identyfikowane wręcz z wykorzystywaniem naiwności i łatwowierności innych. Tak, z takimi opiniami się w życiu spotykałam, gdy chwaliłam ludzi, którzy doskonale improwizują. Chciałabym, żeby lekcje improwizacji były wprowadzone do szkół 🙂

Właściwie w tym miejscu mogłabym skończyć notkę, bo to wyczerpuje temat. Bez umiejętności improwizacji daleko się nie zajdzie. Dlaczego jest taka ważna? Bo pozwala – z wykorzystaniem całej wiedzy i talentu – przetrwać jakiś trudny moment, zachować energię chwili, przeskoczyć przepaść. Pojawia się wtedy, gdy normalnie ogarnia człowieka panika i wielkie „co teraz?!” i większość ludzi chciałabym uciec, albo zareagować w sposób, którego potem żałuje… i tak robią.

Improwizacja pozwala nie położyć dużego projektu i małej, kameralnej sytuacji. Umiejętność improwizacji jest bezcenna w każdej dziedzinie życia. Improwizacja pozwala płynąć sprawie, która mogłaby się właśnie położyć. Co może być w takich chwilach ważniejsze? No właśnie.

Szlifujemy na co dzień swój profesjonalizm, wiedzę, budujemy świat idealnych poduszek bezpieczeństwa i procedur awaryjnych, a zapominamy – takie mam wrażenie – o tej szalenie ważnej i wg mnie najważniejszej umiejętności, która w gruncie rzeczy daje nam największą poduszkę bezpieczeństwa – ufność, że wybrniemy zgrabnie z każdej nietypowej sytuacji. Zawodowo, czy też prywatnie.

W życiu naprawdę nie da się wszystkiego przewidzieć, zaplanować (a ja też osobiście jest umiarkowaną zwolenniczką planowania i zostawiam z reguły duży margines na sytuacje nieprzewidywalne, w których właśnie dobrze się czuję, ponieważ działanie nieschematyczne jest mi bliskie i pozwala się wręcz realizować). Umiejętność improwizacji jest szalenie ważna, bo pozwala zachować twarz, ratuje sytuację (tylko my wiemy, że coś poszło nie tak), pozwala nie stracić rytmu przebiegu zdarzeń i stwarzać wrażenie kontroli sytuacji. Tak, dokładnie takie samo, jak faktyczne kontrolowanie sytuacji 🙂 W życiu dość łatwo rozpoznaję, gdy ktoś właśnie improwizuje, ale to tak piękny moment, że w życiu bym tego nie skomentowała inaczej, jak przez piękne przejście przez sprawę, temat, moment.

Sama oczywiście też to wykorzystuję, co czasami mnie bawi, bo ludzie, którzy znają mnie bliżej sami nigdy nie są pewni, kiedy improwizuję. I tak ma być. Czasami się przyznaję, czasami nie, bo nie ma przecież klucza do improwizacji 😉

Polecam TEN blog o improwizacji i życzę (też sobie) czucia się w tym, jak ryba w wodzie.

Piszę o tym, bo improwizacja jest sposobem na obniżanie stresu, a jako propagatorka slow life, lubię podpowiadać, przypominać, inspirować, jakimi sposobami tak właśnie żyć 🙂

Advertisements
Informacje

emancypantka | kocham wolność i szukam równowagi między skrajnościami (smart&slow).

Tagged with: , ,
Napisane w 100% bycia 40tką

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow LASARA on WordPress.com

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 216 obserwujących.

Instagram
Jakby ktoś chciał zacząć od początku, to tu. #begging #hel #poland #ilovepl #travelphotography Niezmiennie : równowaga między skrajnościami #madebyml #balans #stemple Nic nie musisz. Fajnie... Bo możesz. <wolność> #madebyml #stemple #wolność Dziękuję za miniony dzień #madebyml #stemple #thanks #likeapray #mantra #sea🌊 #sky #clouds #ship #sunyday #ilovepl #chillout #hel #nafalochronie #ontheway #piękna #foka #ilovepl #nature #animals #chillout
Licznik:
  • 35,016 hits
%d blogerów lubi to: