Zaangażowanie – sposób na życie

Czy zaangażowanie jest kwestią szczęścia, wyboru czy wychowania?

Skąd się bierze gotowość do poświęcenia?

Zaczynając z zupełnie innej beczki, przypomniało mi się z czytanych niedawno „Wyznań chińskiej kurtyzany”, jak kobieta tłumaczyła pobudki, jakimi kierują się kurtyzany. Otóż ważnym aspektem jest dla nich poświęcenie. Skupienie się na przyjemności mężczyzny i na czerpaniu z niej radości. Szalenie pokrętna filozofia, prawda? Tak, u nas poświęcenie rozumiane jest chyba jednak w innych kategoriach.

Tak też szczerze mówiąc podejrzewałam, bo w jakiś sposób musiały sobie do tego dorobić ideologię. Bycie kurtyzaną czy gejszą, to nie było przecież szybkie figofago, tylko spędzanie razem wielu godzin. Udawanie przez tak długi czas przyjemności ze wspólnego obcowania byłoby chyba nieznośne, dlatego też zakładałam, że mają za tym jakąś filozofię. A to właśnie o to chodzi, żeby cieszyć się z przyjemności, jaką się daje mężczyźnie.

Co nie zmienia też faktu, że jest to rodzaj poświęcenia. Poświęcenie jest jednak czymś mi tak obcym (bez znaczenia, wg których definicji kulturowych), że aż mnie zastanowiło, gdy ponownie ktoś powiedział „poświęcam temu swoje życie”.

Przecież masz je jedno, dlaczego je poświęcasz?

Poświęcenie często pojawia się na ustach ludzi. Przewija się przez zdania, to tu, to tam.

Jak często słyszę „Poświęcam czas”, „poświęcam się”? Bardzo, bardzo często.

Zwróciłam uwagę na to, bo ja tych zwrotów nie używam, bo ja nie poświęcam. Nie robię nic z poczuciem poświęcenia. Nie umiem. Nie chcę.

Przyczyna jest zapewne w tym, że ja się jedynie angażuję. To jedyna forma mojego udziału. Zaangażowanie. Wejdę jak w ogień, całą sobą, aż się spalę czasami, ale wyłącznie z zaangażowania.

Czy to się czymś różni?

Ja nigdy nie powiem „a bo ja się tak poświęcałam i.. [tu dowolne pretensje czy żale]”. Ja się nie poświęcam. Owszem, kiedyś zdarzało mi się angażować w sprawy, czy relacje, które wiele ze mnie wysysały, ale to był mój wybór i po prostu wynik zaangażowania. Zdarza mi się oddać jakiejś sprawie, ale to też przecież nie jest poświęcenie. Zdarza mi się nawet zaryzykować życie dla kogoś, ale to też nie jest poświęcenie (myślę, że strażacy mnie rozumieją, albo ja ich).

Często słyszy się, że kobieta się poświęca, albo poświęca karierę dla rodziny, albo rodzinę dla kariery, mężczyzna poświęca stan wolny, aby wejść w rolę ojca czy męża. Poświęca się czas, na coś, czego się robić bardzo nie chce, na przykład na znienawidzoną pracę. To samookaleczanie.

Poświęcenie towarzyszy tak wielu ludziom, że aż się zastanawiam, czy to możliwe i jak to jest. Ja bym cierpiała poświęcając się.

Ale życie w poświęceniu czemuś? Komuś? Serio? Ale po co? Dlaczego? Przecież zaangażowanie jest lepsze niż poświęcenie. Oddanie się sprawie jest w porządku, bo jest inną nazwą zaangażowania. Ale poświęcenie?

Albo weźmy taki związek. Bycie zaangażowanym w związek, nie daje czasu na rutynę. Na nudę, na zmęczenie sobą, bo co innego zrobić sobie przerwę, żeby zatęsknić, co innego uciekać, żeby odetchnąć – co robią ludzie będący w związkach z jakiegoś poświęcenia. To tak szalenie widać. Tym prostym przykładem tak bardzo podkreślam różnicę. Gdy jest się w związek zaangażowanym, to też objawia się to tym, że się w sobie co jakiś czas na nowo zakochujemy. Bo się na nowo odkrywamy. Bo jesteśmy siebie ciekawi i ciągle na siebie „lecimy”. To jak to postawić koło zaangażowania?

Tak jak matka zaangażowana w wychowywanie dziecka żyje jego sprawami i jest obok, tak jak powinna być i nigdy nie powie temu dziecku, że dla niego poświęciła karierę, a ono takie niewdzięczne. Bo ta matka z niczego nie rezygnowała. Ona po prostu tak wybrała.

Tak jak mężczyzna zaangażowany w ojcostwo, z satysfakcją zajmuje się dzieckiem, bo widzi w tym głęboki sens dla siebie również. A nie konieczność „poświęcenia” czasu. Bo ten ojciec czy mąż niczego nie poświęca. On chce spędzić ten czas z dzieckiem czy żoną.

Tak jak ktoś zaangażowany w swoje hobby (jak dla mnie to chociażby blogowanie, które uprawiam bez cienia poświęcenia i obowiązku), albo jak salsa, czy jazda na rowerze, czy czytanie książek z jakieś dziedziny, bo lubię wiedzieć, a nie muszę. Ale bez wypalania się, bez rekordów, bez czasów, bez terminów. Pasje i hobby są chyba w czystej postaci efektem zaangażowania, a nie zobowiązania. Szczególnie dotyczy to prac związanych z artyzmem czy sztuką. Nie da się długofalowo być twórczym, zaangażowanym, kreatywnym. Niewielu się to udaje. Niewielu. Większość ginie pod presją i oddaje swój talent oczekiwaniom (polecam „Idola” z Alem Pacino <3). Albo pasja, albo presja. Albo zaangażowanie, albo poświęcenie. Jeśli się jednocześnie tworzy i to samemu sprzedaje, to szybko się zaczyna cierpieć. Nie bez powodu wielu artystów ma swoich mecenasów, czy obecnie managerów.  Ale to taka dygresja. Chociaż tu poświęcenie swojego talentu i pasji presji jest jednak też częste.

Zaangażowanie w pracę pozwala też wyznaczać granice między nią, a życiem prywatnym. Estetyka na wysokim poziomie, estetyka relacji i powiązań. Estetyka myśli. Nie poświęcasz się, więc wstajesz z myślą o pracy z ciekawością, tematy same ci biegają po głowie, sprawy do załatwienia szturchają jak mały kot, który chce się bawić, a ty go lubisz, więc bez pośpiechu, ale jednak chcesz już się nim zająć. Praca, którą się lubi, która jest efektem zaangażowania, to czysta przyjemność. Mimo chwilowych trudności, które zdarzają się przecież wszędzie. Ale jednak przyjemność. A praca z poświęcenia? Nie wiem, nie doświadczyłam. Może ktoś mi opowie.

Taka mała tajemnica: zaangażowanie powoduje, że czas przemija lepiej, ciekawiej, pełniej. Nie wlecze się niemiłosiernie, nie mamy poczucia straty go. Owszem, to trochę smutne, że czas biegnie przez to jakby szybciej, ale z drugiej strony, i tak płynie… tylko w zaangażowaniu, a nie umęczeniu.

Zaangażowanie jest piękną sprawą i można z nim robić wiele, wiele cudownych rzeczy. Ratować świat, zwierzęta i ludzi, budować związek, być rodzicem, być dzieckiem, asertywnie i z zaangażowaniem jest się po prostu skuteczniejszym.

I szczęśliwszym.

Po prostu róbmy to, co jest „nasze”.

Zaangażowanie, życzliwość, przychylność, bycie fair, tak wiele idzie ze sobą w parze.

Mamy jedno życie. I bezmiar wyjść, rozwiązań, dróg, możliwości.

Kwestia wyboru.

Gorąco polecam życie w zaangażowaniu.

Advertisements
Informacje

emancypantka | kocham wolność i szukam równowagi między skrajnościami (smart&slow).

Tagged with: , , , , ,
Napisane w 100% bycia 40tką

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow LASARA on WordPress.com

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 216 obserwujących.

Instagram
Jakby ktoś chciał zacząć od początku, to tu. #begging #hel #poland #ilovepl #travelphotography Niezmiennie : równowaga między skrajnościami #madebyml #balans #stemple Nic nie musisz. Fajnie... Bo możesz. <wolność> #madebyml #stemple #wolność Dziękuję za miniony dzień #madebyml #stemple #thanks #likeapray #mantra #sea🌊 #sky #clouds #ship #sunyday #ilovepl #chillout #hel #nafalochronie #ontheway #piękna #foka #ilovepl #nature #animals #chillout
Licznik:
  • 35,016 hits
%d blogerów lubi to: