Demokracjo, ty jesteś jak zdrowie…

Mamy demokrację. Jeszcze, bo obecny rząd już kombinuje, żeby zmienić konstytucję. Nie łudź się, że to będzie dobra zmiana. Nasza obecna konstytucja jest optymalna, tylko trzeba jej przestrzegać. Obecny rząd straszy przed islamem, a chce wprowadzić jego katolicką wersję. Nie chcę państwa wyznaniowego. Chcę Polski świeckiej. Chcę Polski, w której każdy Polak będzie u siebie, a nie tylko katolicy. 

Read more ›

Tagged with:
Napisane w 100% bycia 40tką

Frombork. Trzeba popatrzeć sercem.

Majówka przeleciała na lokalnych podróżach. Z zaskoczeniem zaliczyłam dwa pierwsze razy i miejsca: Frombork i Puck.

Będzie różne, ale wbrew pozorom nie o politykę, a relacje międzyludzkie mi chodzi.

Zapraszam.

Read more ›

Tagged with: , , , ,
Napisane w 100% bycia 40tką, świat z dystansu

Wielka przemoc. Dość. 

Chciałabym pisać o czymś lekkim i przyjemnym, ale jeszcze nie pora. Nie chcę udawać,  że nie widzę. Bo nie pora na to.

Przemoc. Niewiele z nas – ludzi lat  ’70 – może powiedzieć,  że nie było bitych w dzieciństwie. Każdy chociaż raz dostał lanie.  Ba, wielu uważa,  że to było dobre i wychowawcze. Dramat.

Wielu kobietom nie przyśniło się nawet rzucić w diabły prześladującego męża. Strach. Wstyd. To czasy, gdy wstydziła i nadal wstydzi się ofiara a nie prześladowca. Czy coś się zmieniło?

Read more ›

Napisane w 100% bycia 40tką

Podróż w czasie – nieosiągalny szczyt ciekawości 

Marzy mi się podróż w czasie,  tylko żeby się dowiedzieć…

Read more ›

Tagged with: , ,
Napisane w 100% bycia 40tką

Każda z nas bywa Madame Butterfly

Rzecz o pierwszej miłości. W sam raz na budzącą się wiosnę.

Dla niektórych może to być podróż w czasie.
Coraz trudniej o pierwsze razy.

Read more ›

Tagged with: , ,
Napisane w 100% bycia 40tką

Ambicje – szczepionka przeciw bezmyślności

W tym roku po raz pierwszy od bardzo dawna Dzień Kobiet zamienił się w manifest, głos o prawa kobiet. O prawo do wyboru. To mnie akurat cieszy, chociaż coś osobliwego jest w tym, że akurat w Dzień Kobiet zrobiło się o tym głośno i to na całym świecie (media bardzo przemilczały ten wątek i tego nie rozumiem), ale manifestacje były faktycznie ogólnoświatowe. I bardzo dobrze.

Chociaż,  jako kobieta, doskonale znajduję się w męskim świecie (to akurat wynika z branży, w której pracuję, a do tego mam pozycję, która daje mi duże poczucie sprawczości i decyzyjności), to obserwuję, że coś złego się dzieje z kobiecymi ambicjami.

Read more ›

Tagged with: , , , , , , ,
Napisane w 100% bycia 40tką

Święte oburzenie a poczucie humoru

Jaka reakcja występuje w internecie (i nie tylko) najczęściej niesłusznie? Źle zastosowana? Nieadekwatna do sytuacji?

Przyjrzyjmy się pokrótce materiałom i komentarzom.

Pierwsza kategoria:  Im coś jest bardziej rzeczowe, naukowe, technologiczne, napisane fachowym językiem, tym bardziej rzeczowe też są komentarze. O ile w ogóle są, bo 99,9 % materiałów przyjmuje się do wiadomości bez komentarza. Tym się  teraz nie zajmę, bo to większość materiałów, które czytam na co dzień i tu nie ma sensu się rozwlekać. Są doniesienia, które się weryfikuje, przyjmuje się do wiadomości, można je ulokować w swoim światopoglądzie i tyle.  Nawet jeśli same w sobie są podniecające dla odbiorcy, to komentarze są bardzo wyważone. Nuda, jak przyjęcie u królowej. Ale ważna nuda 😉

Po drugiej stronie mamy folwark, na którym rządzą podstawowe emocje wyrażane przez najróżniejsze reakcje (pomijam przychylne i pochlebne) a wśród nich przoduje – cholera wie czemu –  „święte oburzenie”. Wejdźmy na fejsa, na różne portale ogólnotematyczne, albo na portale szołbiz. Karuzela różnorodności. Jest to o tyle ciekawe, że stanowi doskonale źródło obserwacji. Z całą pewnością można przyjąć, że wiele tematów komentowanych będzie z oburzeniem. Znacznie rzadziej pojawia się humor, czy wyartykułowana obojętność czyli „kogo to obchodzi?”, „po co o tym pisać”, „nuda” itd. Ostatnią grupą są komentarze nie na temat, bądź polemika już między samymi komentującymi. Polemika idąca z reguły w wyzwiska. To bardzo dziwne, bo uważamy się za naród, które ma wyśmienite poczucie humoru. Tylko dlaczego ono się przejawia głównie przez uśmiech przy małych kotkach czy bawiących się pandach? Ja sama nie żałuję tej emoty przy trafnych memach albo Sztucznych Fiołkach czy u M. Frej. No i kocham stand up. Zaśmiewam się do łez przy ulubieńcach. Ale to nie to, co można podstawić pod „mam poczucie humoru”. Oczywistości się nie liczą. Liczy się właśnie reakcja na sytuacje, które można różnie ocenić.

Kurcze, to socjologicznie niesamowite. Gdybym była socjologiem, czy innym psychologiem, pewnie podchodziłabym do tego czysto naukowo, ale nie jestem. Jestem takim samym odbiorcą jak wszyscy. No może trochę bardziej lubię gry słów, przemycać sarkazm, puszczać oko. Też w codzienności. To mój wentyl bezpieczeństwa, żeby nie oszaleć w tej ciągłej powadze sytuacji w około 😉

Ale wracając do innych. Takie najbardziej sztandarowe przykłady, gdzie widać oburzenie i totalnie można się tylko zastanowić „ale dlaczego?”: Pudelek i  święte oburzenie pod informacją, że pani x. wyszła z telewizji z torebką za 5 tysięcy, albo że ktoś sobie zrobił operacje plastyczne, bo „jak tak można???”, (gdzie ja sobie myślę tylko „no i?”),  albo że ktoś zrobił jakiś durny prank (Wardęga zbiera joby do dziś, a on po prostu robi to co mu serce podpowiada, bo przecież nie rozum :), czy inny fejk (Jakóbiak i akcja z występem u Ellen, a ludzie się czują uwaga! Oszukani. Wow.), albo gdy odpala sklep z koszulkami za 80zł , jak Gonciarz (a potem autor jeszcze się z tego tłumaczy!  Rany) , albo branie do siebie jakiejś notki  bloga, tylko po to, żeby przyatakować autora (Olfaktoria (?) i jej opinia o facetach i mój lubiony tekst „facet ma zarabiać, a kobieta ma wyglądać”, Cudo, hehe, no ale umówmy się, to naprawdę po prostu jej opinia i ma do niej święte prawo ;),   czy klasyka gatunku  – szczuplutkie modelki na okładkach (jakby się tym dziewczynom nic od życia nie należało). Gdy widzę, że ludzie na to reagują oburzeniem, to serio zastanawiam się, gdzie mają rozum. Niesamowite,  że z taką łatwością oburzenie budzą takie pierdoły. Że to opiniotwórcze? No przecież sami decydujemy o to, co jest dla nas opiniotwórcze. Mamy wolny wybór jak jeszcze nigdy w historii.

Zastanawia mnie to również w przypadku idiotyzmów, którymi raczą nas np. politycy. Chociaż jak sobie dobrze pomyślę to, gdy byłam bardzo młoda (do 30tki ;), też się przejmowałam ich słowami. Ale z tego należy wyrosnąć, a przecież z oburzeniem spotykam się wśród ludzi w moim wieku i starszych. Wstyd. Serio. Gdy jakiś polityk mówi coś niedorzecznego, i media to nam niestety donoszą, to albo to wyśmiejmy, albo olejmy, ładniej mówiąc – zignorujmy. Oburzanie się, przejmowanie, jest młynem na wodę takich słów. Nadaje im powagi. Ważności. Obojętność czy wyśmianie jest najlepszą reakcją. Jak to słusznie zauważył ostatnio Abelard Giza (mój ulubiony komik stand upu), gdyby Hitlera zignorowano, albo wyśmiano na starcie, to nie doszłoby do żadnej wojny. No przynajmniej – załóżmy – nie z tego powodu.

Czasami oburzenie widzi się w codzienności, w tym, jak pracuje kolega w pracy („bo ja zapieprzam, a on się obija” – to idź z nim pogadaj i nie marudź), albo w sklepie, gdy na półce leży przeterminowany produkt, albo – mój ulubieniec z ostatnich dni- oburzenie na „zielone banany”. Ludzie, kurde, naprawdę wyluzujcie. Oburzenie nie służy do tego. To jak kopanie rowu taboretem. Oburzenie jest ważne.  Nie szastajcie nim, bo straci wagę i moc jak kocham. 

Myślę, że świat byłby lepszy, gdyby oburzenie było lokowane tam, gdzie jest reakcją na krzywdę, faktycznie szkodliwe działania, zachowania czy urguntowane i skuteczne prawnie decyzje. NIE NA OPINIE, bo OPINIE TO TYLKO OPINIE.  One nie mają same w sobie jeszcze mocy sprawczej. To jeszcze nie pora na oburzenie, bo ono nic nie da. Większość tego z czym się spotykamy naprawdę nie jest jeszcze warte oburzenia. Przeważnie lepiej coś wyśmiać, albo zignorować. Mieć swój własny barometr, w którym używamy danej reakcji. To bardzo ważne. Nie zdarza się w przyrodzie, żeby ktoś pod wpływem cudzego oburzenia zmienił zdanie. 

To na co się oburzamy jest też dowodem szacunku do…  samych siebie. Do własnych uczuć. Nie szastajmy nimi z taką łatwością. Natomiast faktyczne odpalenie poczucia humoru, ocena z dystansu, albo zignorowanie czegoś nigdy nie będzie niewłaściwe. Nie będzie błędem. Dla nas. To jednak okazuje się być najtrudniejsze, ale zanim się zareaguje oburzeniem, może warto zadać sobie podstawowe pytanie „dlaczego mnie to oburza?” i gdzieś zaraz za nim „czy warte to jest mojego oburzenia?”. To metoda stara jak świat. Świat filozofii i psychologii powstał od takich pytań. A poczucie poszanowania samego siebie jest bezcenne. Umówmy się, nikt nie robi niczego dla wywołania oburzenia, czy hejtu. Robi to pomimo. Zawsze będą ważniejsi ci, którzy poprą, zrozumieją, pochwalą, pójdą za czymś. Oburzeni robią pod górę tylko sobie, robiąc z siebie niezrównoważonych choleryków.

Nie zmienia to jednak faktu, że mamy straszny deficyt poczucia humoru, dystansu, czasami zwykłego zrozumienia i akceptacji, bo naprawdę 99% spraw, na które się oburzają ludzie to pierdoły albo sprawy, w których każda inna reakcja będzie bardziej słuszna niż oburzenie.  Oburzenie jest cholernie ważne i potrzebne, gdy jest ważne i potrzebne. Tak samo jak humor. Jak każda inna emocja i reakcja.  

Mało co jest tak ważne w budowaniu wizerunku,  jak odpowiednia reakcja. 

Polecam pamiętać.

 

 

Zdjęcie: parawan na moim biurku. 2017

Napisane w 100% bycia 40tką
Follow LASARA on WordPress.com

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 216 obserwujących.

Instagram
Jakby ktoś chciał zacząć od początku, to tu. #begging #hel #poland #ilovepl #travelphotography Niezmiennie : równowaga między skrajnościami #madebyml #balans #stemple Nic nie musisz. Fajnie... Bo możesz. <wolność> #madebyml #stemple #wolność Dziękuję za miniony dzień #madebyml #stemple #thanks #likeapray #mantra #sea🌊 #sky #clouds #ship #sunyday #ilovepl #chillout #hel #nafalochronie #ontheway #piękna #foka #ilovepl #nature #animals #chillout
Licznik:
  • 35,085 hits